Dopieszczeni nieskończoną ilością materiałów medialnych na temat domniemanego cudu gospodarczego nad Wisłą Polacy na ogół dość rzadko zdają sobie sprawę z tego, że drugim krajem naszego regionu, który również wzbudzał w minionych latach powszechny zachwyt była Rumunia. Podczas gdy Polska została niedawno przyjęta do grupy G20, rumuńskie państwo świętowało swoje własne kamienie milowe gospodarczej prosperity. W 2023 r. Rumunia po raz pierwszy wyprzedziła pod względem wielkości gospodarki Czechy, stając się drugą największą gospodarką regionu. W ubiegłym roku zaś całkowity produkt krajowy brutto (przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej) osiągnął po raz pierwszy 1 bln dol. (w Polsce 2 bln dol.).
KARPACKI TYGRYS
Przez wiele lat Rumunia wydawała się kiepskim materiałem na „tygrysa wzrostu”, ponieważ należała do zdecydowanie biedniejszych państw bloku postsowieckiego, które zaliczyło dodatkowo wyraźny falstart w zakresie wdrażania reform rynkowych. W ciągu ostatnich lat państwo ze stolicą w Bukareszcie weszło jednak w okres bardzo intensywnych zmian, które zaczęły zawstydzać w szczególności Węgrów, od zawsze patrzących na swoich wschodnich sąsiadów z wyższością.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
