Bukareszt już hamuje. Kiedy Warszawa?
  • Jakub WozinskiAutor:Jakub Wozinski

Bukareszt już hamuje. Kiedy Warszawa?

Dodano: 
Rumunia zdjęcie ilustracyjne
Rumunia zdjęcie ilustracyjne Źródło: Unsplash / Ionela Mat
Wiele wskazuje na to, że Rumunia okres najszybszego wzrostu gospodarczego ma już za sobą. Na jej przykładzie Polska może już teraz zobaczyć, jak wygląda stagnacja po okresie dynamicznego wzrostu napędzanego konsumpcją

Dopieszczeni nieskończoną ilością materiałów medialnych na temat domniemanego cudu gospodarczego nad Wisłą Polacy na ogół dość rzadko zdają sobie sprawę z tego, że drugim krajem naszego regionu, który również wzbudzał w minionych latach powszechny zachwyt była Rumunia. Podczas gdy Polska została niedawno przyjęta do grupy G20, rumuńskie państwo świętowało swoje własne kamienie milowe gospodarczej prosperity. W 2023 r. Rumunia po raz pierwszy wyprzedziła pod względem wielkości gospodarki Czechy, stając się drugą największą gospodarką regionu. W ubiegłym roku zaś całkowity produkt krajowy brutto (przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej) osiągnął po raz pierwszy 1 bln dol. (w Polsce 2 bln dol.).

KARPACKI TYGRYS

Przez wiele lat Rumunia wydawała się kiepskim materiałem na „tygrysa wzrostu”, ponieważ należała do zdecydowanie biedniejszych państw bloku postsowieckiego, które zaliczyło dodatkowo wyraźny falstart w zakresie wdrażania reform rynkowych. W ciągu ostatnich lat państwo ze stolicą w Bukareszcie weszło jednak w okres bardzo intensywnych zmian, które zaczęły zawstydzać w szczególności Węgrów, od zawsze patrzących na swoich wschodnich sąsiadów z wyższością.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także