Spłaca kredyty i pożyczki, chcąc zapewnić rodzinie życie w dostatku, do którego przywykli i jego żona, i troje dzieci. Z żoną się zresztą rozwodzi, bo nie są w stanie wytrzymać ze sobą już ani chwili. Do tego nie na wielką skalę, ale hazarduje się, a także popija co nieco.
W tej sytuacji spada mu z nieba fantastycznie bogata klientka dająca szansę na to, by jako adwokat i powiernik jej majątku zgarnął 10 proc. tej fortuny. Przekonuje się jednak, że chciwość nie popłaca, a niewielkie, zdawałoby się, nieuczciwości, których się dopuszcza, doprowadzają go – na skutek splotu nieszczęśliwych dla niego wydarzeń – na ławę oskarżonych. I gdy przysięgli uznają go za winnego śmierci klientki, będzie sam – mając na to zaledwie trzy miesiące – szukać mordercy.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
