• Zuzanna Dąbrowska-PieczyńskaAutor:Zuzanna Dąbrowska-Pieczyńska

E-hulaj dusza!

Dodano: 
Elektryczna hulajnoga. Zdj. ilustracyjne
Elektryczna hulajnoga. Zdj. ilustracyjne Źródło: Unsplash / Mika Baumeister
Elektryczne hulajnogi stały się dla nastolatków nie tylko środkiem transportu, lecz także modą i sposobem spędzania wolnego czasu. Problem zaczyna się, gdy dzieci wsiadają na maszyny rozwijające prędkość nawet 70 km/h. Wypadków przybywa, a wraz z nimi pytań o odpowiedzialność rodziców.

Hejtujesz Kukirina, mama ci nie pozwoliła Bram Kukirina ze mną jest moja ekipa Okekel dawaj na feata, hita, piję Easy Boosta Mała kręci ją moja kapusta Hejtujesz Kukirina, mama ci nie pozwoliła.

Tak brzmi refren wygenerowanej przez sztuczną inteligencję piosenki „Kukirin” Atsaba i terrora. Utwór stał się nieformalnym hymnem „kukiriniarzy”, czyli fanów szybkiej jazdy na hulajnogach elektrycznych. Te o dużej mocy stały się przedmiotem pożądania, elementem młodzieżowej subkultury, atrybutem popularnych tiktokerów i symbolem statusu. Problem w tym, że zabawa sprzętem zdolnym rozpędzić się do prędkości samochodu coraz częściej kończy się na SOR. Bywa też gorzej.

Ubiegły tydzień, Nakło nad Notecią. Trzynastolatek jedzie hulajnogą elektryczną trasą pieszo-rowerową. Wjeżdża na przejście dla pieszych. Wtedy uderza z impetem w wykonujący właśnie manewr skrętu autobus. Ginie na miejscu. Kierowca autobusu jest trzeźwy. Okoliczności tragedii bada prokuratura. Zaledwie kilka dni wcześniej w Bolesławcu 13-latka straciła panowanie nad e-hulajnogą i spadając z niej, uderzyła głową o jezdnię. Kasku nie miała. Dziecko trafiło do szpitala.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także