Naddniestrze: Pułapka Stalina i Putina

Naddniestrze: Pułapka Stalina i Putina

Dodano: 
Kiszyniów. Protest przeciwko obecności rosyjskich wojsk w rejonie Naddniestrza.
Kiszyniów. Protest przeciwko obecności rosyjskich wojsk w rejonie Naddniestrza. Źródło: PAP / DUMITRU DORU
Z Kamilem Całusem, ekspertem do spraw Naddniestrza z Ośrodka Studiów Wschodnich rozmawia Piotr Włoczyk.

Piotr Włoczyk: Naddniestrze, quasipaństwo separatystyczne utrzymywane przez Rosję, od ponad trzech dekad odgrywa w tym regionie Europy rolę jątrzącej się „rany”. Ukraińcy mogliby w ciągu kilku dni zakończyć historię tego przedziwnego tworu. Dlaczego jeszcze tego nie zrobili?

Kamil Całus: Gdy kilka lat temu w Kijowie pojawiły się poważne głosy na rzecz siłowego rozwiązania kwestii Naddniestrza, władze mołdawskie były taką perspektywą mocno przestraszone. I przede wszystkim dlatego – z powodu oporu Kiszyniowa – nic się w tej sprawie nie wydarzyło.

Chodziło o naruszenie suwerenności Mołdawii, która uważa Naddniestrze za część własnego terytorium?

Tak, to jest jeden z problemów. W świetle prawa międzynarodowego byłby to przecież atak na Mołdawię. Kolejnym problemem byłyby fale uchodźców z Naddniestrza. Bazy wojskowe, również ta największa, rosyjska, zlokalizowane są w terenie zurbanizowanym. Biedna Mołdawia, gdzie struktury państwowe są dość szczupłe, miałaby bardzo duży problem z „zagospodarowaniem” takiej masy uchodźców.

Poza tym wejście do Naddniestrza armii ukraińskiej i obalenie tamtejszych władz zmusiłoby Mołdawię do zajęcia się tym terenem, czyli do jego szybkiej reintegracji.

Wywiad został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Rozmawiał: Piotr Włoczyk
Czytaj także