Ruszyła piąta edycja Ligi Narodów. W trzeciej kolejce tych rozgrywek – 2 października – Polacy na warszawskim stadionie PGE Narodowym zmierzą się z Rumunami. Choć bilans polsko-rumuńskich potyczek na szczeblu jedenastek narodowych wypada zdecydowanie na korzyść piłkarzy z Karpat – 14 zwycięstw, 15 remisów, 7 porażek – to jednak polski reprezentacyjny futbol ma na swoim koncie większe osiągnięcia niż rumuński (Biało-Czerwoni zajęli dwa razy trzecie miejsce na Mundialu, podczas gdy Tricolorii nigdy nie doszli do strefy medalowej ani podczas mistrzostw świata, ani podczas mistrzostw Europy).
Obecnie w rankingu reprezentacji narodowych Polska jest notowana znacznie wyżej niż Rumunia. Niemniej były czasy, w których to piłkarze rumuńscy bardziej się liczyli niż polscy – zarówno jeśli chodzi o futbol reprezentacyjny, jak i klubowy. A temat ten warto poruszyć w kontekście historyczno-politycznym.
Największy sukces rumuńskiej piłki nożnej przypadł dopiero na lata 80. XX w. Chodzi o zdobycie przez Steauę Bukareszt Pucharu Europy Mistrzów Klubowych, czyli zajęcie pierwszego miejsca w rozgrywkach z udziałem najlepszych drużyn klubowych na Starym Kontynencie. Był to format poprzedzający Ligę Mistrzów.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
