"Nie jak rozmemłana baba". Miller domaga się zdecydowanej reakcji na UPA

"Nie jak rozmemłana baba". Miller domaga się zdecydowanej reakcji na UPA

Dodano: 
Były premier Leszek Miller
Były premier Leszek Miller Źródło: YT/Radio Zet
Były premier Leszek Miller domaga się zdecydowanej reakcji Polski na decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej o upamiętnieniu UPA i Romana Szuchewycza.

Leszek Miller odniósł się do kontrowersyjnej decyzji Lwowskiej Rady Obwodowej, która ogłosiła rok 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii oraz Romana Szuchewycza. Uchwała wywołała oburzenie w Polsce ze względu na odpowiedzialność UPA za ludobójstwo polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Były premier uważa, że Warszawa powinna zastosować wobec ukraińskich władz konkretne środki nacisku, zamiast ograniczać się do dyplomatycznych protestów.

"Polska powinna zachowywać się jak mężczyzna"

Miller został zapytany w Radiu Zet, czy Sejmik Województwa Lubelskiego powinien zerwać współpracę z Lwowską Radą Obwodową w związku z jej decyzją dotyczącą UPA. – Oczywiście. Chcę, żeby Polska zachowywała się jak mężczyzna, a nie jak rozmemłana baba. Polskie władze się tak zachowują, bo nie mogą zdobyć się na poważny ton tylko tolerują wszystko, co wyczynia Kijów – stwierdził były premier.

W jego ocenie reakcja polskich władz na gloryfikowanie postaci związanych z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią jest niewystarczająca. Miller przekonywał, że problem ma znacznie szerszy charakter i nie ogranicza się do jednej uchwały podjętej przez regionalny samorząd.

Były premier zwrócił uwagę na wcześniejsze działania ukraińskiego parlamentu. Jego zdaniem uchwała Lwowskiej Rady Obwodowej była następstwem decyzji podjętych w Kijowie jeszcze w grudniu 2025 roku. – To jest taki zwyczaj, nawet powinność, że ukraiński parlament tworzy listę najważniejszych uroczystości, które będą się odbywały w następnym roku. Taką uchwałę podjęto w grudniu 2025 i tam wymieniono Szuchewycza jako godnego najwyższych zaszczytów – mówił Miller.

Polityk zarzucił polskiej dyplomacji, że nie zareagowała odpowiednio wcześnie na ukraińskie inicjatywy upamiętniające działaczy nacjonalistycznych. – Pytam się polskiej dyplomacji – dlaczego nie zauważyli takiej listy? Bo tam nie tylko Szuchewycz jest na liście. Jest mnóstwo działaczy OUN i UPA, przy czym duża ich część to ordynarni mordercy, którzy zabijali Polaków – podkreślił.

Były premier chce wstrzymania pieniędzy na Starlinki

Najdalej idąca propozycja Leszka Millera dotyczy ograniczenia polskiej pomocy finansowej dla Ukrainy. Były szef rządu uważa, że Polska dysponuje narzędziami pozwalającymi wywierać presję na władze w Kijowie i powinna z nich korzystać w sprawach historycznych.

– Polski rząd powinien powiedzieć wyraźnie, że Polska nie będzie tego tolerować, a Polska ma rozmaite możliwości, żeby pokazać swoją siłę – przekonywał. Jako przykład wskazał finansowanie systemów łączności satelitarnej Starlink wykorzystywanych przez Ukrainę. – Kiedy Zełenski nazwał jedną z jednostek wojskowych im. bohaterów UPA, to Polska powinna zrezygnować z dotacji dla Starlinków. Niech sobie wykombinują jakąś inną, podobną usługę, ale nie będziemy tego płacić. My to opłacamy. Dlaczego mamy to robić? – pytał Miller.

Czytaj też:
Zełenski zablokuje gloryfikację Szuchewycza? Tusk: Nie będzie wspierał
Czytaj też:
Lublin nie zawiesi współpracy ze Lwowem. PiS oburzone decyzją radnych

Źródło: Radio Zet
Czytaj także