ReligiaMiędzy Bogiem a cezarem

Między Bogiem a cezarem

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: ANATOL CHOMICZ/FORUM
Dodano 22
WOJCIECH GOLONKA | Dzisiaj urzędnik zamyka progi świątyni zpowodu liczby wiernych, jutro, przy innej władzy, być może zaingeruje z powodu domniemanej epidemii „mowy nienawiści”, potępiającej zambony grzechy wołające opomstę do nieba.

Przedłużające się obostrzenia epidemiczne spotykają się z malejącym poparciem ze strony zachodnich społeczeństw, objętych mniej lub bardziej surową kwarantanną. Do grona niezadowolonych dołączyli ostatnio katolicy – świeccy i duchowni, dotychczas przeważnie wyrażający zrozumienie dla narzuconych restrykcji i nawołujący do ich przestrzegania. Po fali entuzjastycznych hashtagów promujących izolację i ostentacyjnego zamykania kościołów w Polsce i za granicą przyszedł czas na zimny prysznic. Ile jeszcze potrwa odcięcie duszpasterzy od ich głównego zajęcia, ale także od źródła utrzymania świątyń i ich samych? Jak długo wierni będą zmuszeni zadowalać się oglądaniem mszy na ekranie bez możliwości realnego dostępu do sakramentów? Dlaczego pójście do kościoła jest traktowane bardziej surowo niż pójście do supermarketu? Są to pytania zasadne, tym bardziej gdy słyszy się doniesienia, że np. we Francji rząd zamierza „odmrozić” kościoły dopiero w lipcu.

Okładka tygodnika Do Rzeczy: 20/2020
Cały artykuł dostępny jest w 20/2020 wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 22
  • Moje Memento IP
    Kiedyś, jak byłem młodszy, wierzyłem, że umiejętność pływania, to umiejętność przeplynięcia rzeki, czy jeziora, dopłynięcie do bezpiecznego miejsca. Teraz wiem, że jest to umiejętność utrzymywania sie na powierzchni przez konieczną długość czasu. Różnej wielkości są jeziora i rzeki. Przestań ruszać rozpaczliwie rękami i nogami, bierz powietrze w płuca. Woda zaczyna nas wynosić. Wystarczą minimalne ruchy.Woda nie jest wrogiem, jest wtedy przyjacielem. Nie myślmy jak ją opuścić, tylko jak ma nam pomóc i ona pomaga. Umiejętność przemieszania się w wodzie to jedna sprawa i najprostsza, a umiejętność długiego utrzymywania na powierzchni to druga i najważniejsza . Gdy usunie nam się dno, zatonie łódka - nie wpadamy w panikę. Wiemy, że w przyjaźni z wodą, damy radę. Dlaczego o tym mówię? Bo życie jest jak głęboka woda. Wpadając w panikę, bądź w depresję - łatwo w nim utonąć, co gorsze odebrać sobie nawet życie. W życiu jest wiele ważnych rzeczy, które nas wspierają : dobra praca, dom, rodzina, przyjaciele, dobre zdrowie i samopoczucie psychiczne, realizacja planów. Gdy jeden z tych czynników traci jakość, przestaje wspierać, to czujemy zagrożenie i zaczynamy walczyć o przywrócenie tej jakości. Gorzej, gdy zawiodą wszystkie. Można wskutek zdarzeń losowych stracić w krótkim czasie wszystko, taki nasz los. Nie wolno wpadać w panikę, czy słuchać złych podszeptów naszej niższej osobowości. Jeśli to jest wola przetrwania, to owszem! Jeśli nasze średnie, codzienne, rozsądkowe ja - nie widzi sposobu, otwórzmy się na nasze wyższe ja - instynkt, nadświadomość, naszą duchowość, iskrę bożą podarowaną nam w dniu stworzenia. Odrzućmy pokusę zapomnienia w narkotykach, czy alkoholu, lub choroby psychicznej. Spójrzmy na świat, jako żródło wielu okazji, na innych ludzi jako żródło pomocy. Patrzmy instynktownie. Pomiędzy życiem i śmiercią. Bo stare życie umarło i musimy narodzić się w nowej rzeczywistości. To jest sytuacja, o której mówił Jezus : Kto nie narodzi się po raz drugi, ten nie zobaczy Królestwa Niebieskiego. Wtedy zaczynamy instynktownie widzieć prawdziwy łańcuch przyczyn i skutków na tym świecie oraz miłość i energię, które, jak woda wyniosą nas na powierzchnię życia. Jeśli zawierzymy temu odkrytemu systemowi, nie grozi nam zatonięcie, pojawią się okazje, nawet obcy ludzie wyciągną do nas dłoń. Staniemy się inni, osiągniemy wiele rzeczy bez poprzedniego wysiłku i paniki. Poczujemy się jako kochani i niezniszczalni. Ten system jest doskonały i wieczny. Normalnie niewidoczny, bo mamy klapki na oczach, dopóki nie przyjdzie potrzeba.Święci, to ludzie, którzy potrafią wprowadzić się w ten stan bez poczucia zagrożenia, metodą kontemplacji. To  jest lączność z Wielką Energią i Przeznaczeniem. Jeśli czujesz i kochasz, to zmieniasz swoją energię i przeznaczenie, Miej dla Niej zrozumienie i miłość, a Ona będzie miała zrozumienie i miłość dla ciebie. Nie dopuści. aby jej kochające i czujące dziecko się zmarnowało. Każdy otrzymuje w życiu według swoich wyobrażeń i chęci. Ateista. co wierzy, że powstał przez przypadek z niczego i zamieni się po śmierci w nicość, nie ma szacunku do siebie. Powstał z nawozu i zamieni się w nawóz. Jest żyjącym nawozem, obciązeniem na tym świecie, źródłem zła. Bo liczy na bezkarność.
    Dodaj odpowiedź 0 1
      Odpowiedzi: 0
    • Antychrześcijanie - jesteście mega śmieszni! IP
      Uzależnienie antykatolików od czytania i krytykowania DoRzeczy jest mega zabawne! Lisicki zakładając DoRzeczy jasno określił: "Będzie to tygodnik konserwatywno-liberalny. Konserwatywny, bo szanujący tradycję chrześcijańską i odwołujący się do sprawdzonych i trwałych zasad etycznych w życiu publicznym. Liberalny - bo popierający wolność gospodarczą". Wiecie dobrze jaki jest profil tygodnika, kuje Was to mocno, bardzo mocno, ale nie możecie się powstrzymać od czytania DoRzeczy. Masochiści? Syndrom sztokholmski? Czy po prostu taką macie pracę prostytutek wypisujących bezbożne dyrdymały za pieniądze zleceniodawców?
      Dodaj odpowiedź 3 6
        Odpowiedzi: 1
      • sandra IP
        Instytucjonalny Kościół katolicki podobnie jak kiedyś kościoły protestanckie ulegał po kontrowersyjnym, ambiwalentnym Soborze Watykańskim II stopniowej sekularazycji mentalnej w ramach błędnie rozumianego aggiornamento. Konserwatywni biskupi, wierni Depozytowi Wiary, tacy jak kiedyś Lefebvre, Wyszyński, potem Wojtyła i Ratzinger, mimo, że zostawali nawet papieżami a obecnie Mueller, Sarah, Vigano, Jędraszewski nie byli stanie zneutralizować wpływu tzw. progresistów w Kurii Rzymskiej i na Kurię Rzymską z kościołów partykularnych, zasilających Watykan nowymi przeważnie zsekularyzowaymi kadrami. Ale Kościół już powoli wraca do Świętej Tradycji, coraz więcej wiernych np. wraca do rytu Mszy Św. wszechczasów i wkrótce powiedzą państwu jak kiedyś Kard, Wyszyński stanowczo "Non possumus!"
        Dodaj odpowiedź 2 5
          Odpowiedzi: 1
        • Marri IP
          Bóg zawsze był, jest i będzie w Kościele. Trzeba tylko nie myśleć po ludzku, bo dla Niego nie jest ważne ile mamy w portfelu, ile kredytów do spłacenia, ile musimy osiągnąć, ważni jesteśmy my sami.Nasze zbawienie.Dlatego pytamy się dlaczego jest chorobą, a to temat rzeka.Czasami wtedy dopiero dostrzegamy swoich bliskich.A wtedy tak mało czasu zostaje aby im powiedzieć, że  ich kochamy.Bóg zna nasze drogi, plany ,myśli.Dał nam wolną wolę.Prawo wyboru.Albo wybierzemy Jego i nasze życie, choć nie kolorowe będzie miało sens,albo drogę szatana ,o którym nikt nie mówi bo łatwo się schował w nasze życie pełne uciech, pogardy,pychy ale w tym życiu widzimy pustkę choć wszystko mamy , a często kończy się depresją chowają przed światem lub co gorsza odebraniem sobie życia.Więc nie koloryzujmy sobie świata i kłamcy samych siebie.Bóg jest ,zawsze był i będzie. I szczęśliwi Ci ,którzy ograli Jego Drogą bo są naprawdę WOLNI.Ten post zrozumie osoba, która przeszła przez piekło na ziemi.
          Dodaj odpowiedź 1 7
            Odpowiedzi: 1
          • (wujek) Olek IP
            Tak jest, Bóg i powołujące sie na niego sumienie, jest świeckiej władzy niewygodne. Już Sokrates tego doświadczył. Dlatego "reformacja", której skutkami była jedność "kościoła" z władzą i wyżydzenie wiary, oderwanie jej od czynów. Dlatego prześladowanie Katolików (niby bardziej wiernych Watykanowi) i Żydów. Bo jedni i drudzy biorą Słowo Boze poważnie.
            POstępowi i .Nowocześni totalitarni tego nie kochają, im jest Islam bliski, ten inny totalitaryzm.
            Dodaj odpowiedź 0 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także