Mając takie wsparcie arcybiskup krakowski na pewno może być zadowolony. Co nie zmienia w niczym obiektywnej sytuacji: najprawdopodobniej przygotowany przez niego list episkopatu na temat relacji z Żydami i judaizmem zawiera dramatyczne błędy, dwuznaczności i wprost herezje. W efekcie wprowadza on wśród wiernych chaos i niepewność, a niektórych może prowadzić do utraty wiary i apostazji.
Z katolickiego punktu widzenia nie ma nic gorszego i jest tragicznym znakiem czasu, iż mimo mijającego czasu do tej pory żaden z sygnatariuszy, a więc z członków konferencji episkopatu Polski nie zdobył się na publiczne przeprosiny, pokutę i wyrażenie żalu, że dał się użyć w tak bezbożnym przedsięwzięciu. O ile zatem biskupi konsekwentnie milczą (choć ponoć niektórzy prywatnie wyrażają niezadowolenie) to w obronę listu zaangażowali się znani działacze ruchu dialogicznego. Problem polega na tym, że w ogóle nie odnoszą się oni do treści zarzutów.
Herezja chrześcijańskich syjonistów
A te, przypomnę są bardzo poważne. Mówiłem już o nich wyraźnie w komentarzu na kanale dorzeczy (w piątek, 10 marca, jeszcze przed opublikowaniem listu) i pisałem w komentarzu w tygodniku „Do Rzeczy”. Najważniejsze błędy warto przypomnieć. W liście stwierdza się choćby, że „Bóg, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym”.

