Jak podaje rządowy dziennik "Renmin Ribao", chiński resort stoi na stanowisku, że restrykcje ograniczają legalną działalność gospodarczą chińskich firm z krajami trzecimi.
Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych już pod koniec kwietnia br. wpisał na czarną listę pięć niezależnych chińskich rafinerii zaliczanych do grona zakładów typu "teapot", czyli małych, niezależnych rafinerii o ograniczonych możliwościach technologicznych.
Wielkie problemy dla światowych firm
Waszyngton zarzuca chińskim rafineriom nielegalny handel irańską ropą. Właśnie to przesądziło o zamrożeniu aktywów i zakazie transakcji. Stanom Zjednoczonym chodzi bowiem o odcięcie Iranu od źródeł finansowania.
Pekin nie ma jednak zamiaru ulec presji Waszyngtonu. Chiński resort handlu podkreśla, że restrykcji ze strony USA "nie wolno uznawać, wdrażać ani przestrzegać".
Polska Agencja Prasowa zwraca uwagę, że postawa Chin wobec amerykańskich sankcji stawia światowe firmy w trudnej sytuacji. Przestrzeganie sankcji wprowadzonych przez Stany Zjednoczone grozi im bowiem karami i pozwami na terytorium Państwa Środka, natomiast ich lekceważenie może z kolei oznaczać restrykcje ze strony Waszyngtonu – możliwe są również sankcje wtórne.
Nie tylko Chiny. Trump zaostrza kurs wobec Europy
Prezydent USA Donald Trump zapowiedział w piątek podwyższenie ceł na towary z UE. Chodzi o samochody ciężarowe i osobowe importowane. Stawka wzrośnie do 25 procent.
Nowa opłata będzie obowiązywać już od przyszłego tygodnia. Dotychczasowa wynosiła 15 procent, ale Donald Trump zarzucił Brukseli, że nie przestrzega zawartej wcześniej umowy. Prezydent USA nie podał jednak szczegółów.
Trump został w sobotę zapytany również o powód swojej decyzji dotyczącej wycofania z Niemiec pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy. Z jego odpowiedzi wynika, że liczba ta ma zostać zmniejszona jeszcze bardziej.
– Znacznie obetniemy (liczbę żołnierzy). I to o dużo więcej niż pięć tysięcy – oświadczył Donald Trump podczas krótkiej rozmowy z dziennikarzami na lotnisku w Palm Beach na Florydzie przed odlotem do Miami. Amerykański prezydent nie rozwinął swojej wypowiedzi.
Czytaj też:
"Nie ma alternatywy". Tusk zabrał głosCzytaj też:
Niemcy w strachu. Biznes obawia się wojny handlowej
