Tyson Fury wygrał przez techniczny nokaut. Były mistrz świata od pierwszego gongu narzucił swoje warunki. 37-leti Brytyjczyk operował prostymi ciosami, płynnie zmieniał pozycję z klasycznej na mańkuta i wyraźnie górował szybkością. Mimo to, 46-letni Mariusz Wach zaprezentował się przyzwoicie na tle jednego z najlepszych obecnie bokserów świata. Wach szukał swojej szansy w pojedynczych, mocnych uderzeniach, jednak różnica w dynamice i ruchliwości obu pięściarzy była przytłaczająca na korzyść jego przeciwnika.
Fury vs. Wach. Techniczne KO w siódmej rundzie
Z każdą kolejną rundą Fury podkręcał tempo. W piątym starciu zepchnął Wacha do narożnika i kilkukrotnie celnie trafił, ale twardy "Wiking" cały czas pozostawał w walce. Fury jak zawsze boksował z dużą swobodą. W pewnym momencie doszło nawet do nietypowej sceny – podczas klinczu przy linach Brytyjczyk pocałował swojego rywala, czym zaskoczył zarówno kibiców, jak i komentatorów.
Fury wprawie każdej walce wykazywał się doskonałą kondycją. Nie inaczej było tym razem. Wach zmagał się narastającym zmęczeniem. Po siódmej rundzie sprawiał wrażenie skrajnie wyczerpanego i z wyraźną ulgą przyjął gong kończący starcie.
Do kolejnej odsłony Polak już jednak nie wyszedł. Po konsultacji z narożnikiem sędzia zakończył pojedynek, ogłaszając zwycięstwo Fury'ego przez techniczny nokaut. Walka była zakontraktowana na dziesięć rund, a dochód z gali zostanie przeznaczony na wsparcie ubogich dzieci w Tajlandii.
Przetarcie przed Joshuą
Wach mimo, że najlepsze lata w boksie bardzo dawno ma już za sobą, wciąż jest zawodnikiem, który może liczyć na duże walki. W swojej karierze wygrał 39 walk, a 14 przegrał. Walczył m.in. z Władimirem Kliczko.
Przygotowując się do pojedynku z Wachem, 37-letni Fury po raz pierwszy od 15 lat ważył mniej od swojego rywala. Brytyjczyk wniósł na wagę 120 kg, podczas gdy Polak ważył 132 kg.
Zwycięstwo nad Wachem ma być dla Fury'ego ostatnim przystankiem przed długo wyczekiwanym pojedynkiem z Anthonym Joshuą. Joshua w sobotę w Arabii Saudyjskiej stoczy rozgrzewkowy pojedynek z Albańczykiem Kristianem Prengą. Planowana na koniec roku walka obu Brytyjczyków ma wyłonić nieformalnego króla brytyjskiego boksu i już teraz reklamowana jest jako narodowa "bitwa o Anglię".
Czytaj też:
Koniec spekulacji wokół Khelif. Ujawniono wyniki badań płci
