PIECZEŃ RZYMSKA Cóż to były za igrzyska! Klamrą spięły je gigantyczne, wspaniałe widowiska w Mediolanie i Weronie, z cytatami z włoskiej opery oraz poezji, w zapierających dech fantazyjnych kostiumach.
Zachwycony komentator „Corriere della Sera”, Beppe Severgnini, zatytułował olimpijski felieton „Igrzyska niezawodności”. Podkreślił z dumą, że mimo pohukiwań rodzimych puszczyków zgodnym zdaniem światowych mediów impreza okazała się wielkim sukcesem organizacyjnym, obalając mit o niespolegliwej, bałaganiarskiej Italii.
Przede wszystkim jednak te igrzyska były ogromnym włoskim sukcesem sportowym. Marzyli o 20 medalach, jak w Lillehammer (1994), a było ich 30, w tym 10 złotych. To prawda, że Włochom często sport myli się z futbolem. Tym razem jednak, oczywiście za sprawą deszczu medali, piłeczka zeszła na drugi plan.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
