Estońskie władze zareagowały na serię incydentów, podczas których ukraińskie bezzałogowce naruszyły przestrzeń powietrzną państw bałtyckich i Finlandii.
– Najłatwiejszym sposobem dla Ukraińców na trzymanie dronów z dala od naszego terytorium jest lepsza kontrola ich działań – powiedział Pevkur. Dodał, że nowoczesne systemy pozwalają zmieniać trajektorię lotu maszyn, a w razie utraty kontroli możliwe jest ich zdalne zniszczenie.
Ukraińskie drony zobaczyły z kursu
Według estońskich służb, w ostatnich tygodniach kilka ukraińskich dronów użytych podczas ataków na rosyjską infrastrukturę w rejonie Zatoki Fińskiej zboczyło z kursu i spadło na terytorium Estonii, Łotwy, Litwy oraz Finlandii. Jeden z bezzałogowców miał uderzyć w komin elektrowni w pobliżu estońskiej Narwy.
Szef estońskiego wywiadu wojskowego płk Ants Kiviselg wcześniej rekomendował Ukrainie zmianę tras lotów dronów, aby ograniczyć ryzyko ich wtargnięcia nad terytorium państw NATO. Tallinn podkreśla jednocześnie, że Ukraina ma prawo do atakowania celów wojskowych w Rosji.
Jak donoszą estońskie media, Ukraina zaproponowała wysłanie ekspertów do krajów bałtyckich w celu poprawy koordynacji działań i bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha napisał w serwisie X, że Kijów przeprosił państwa bałtyckie i Finlandię za "nieumyślne incydenty spowodowane przez rosyjskie systemy wojny elektronicznej, które przekierowywały ukraińskie drony".
Rozejm na czas rocznicy
Od soboty (9 maja) do poniedziałku (11) między Ukrainą a Rosją obowiązuje zawieszenie broni, ogłoszone przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Zarówno Kijów, jak i Moskwa oskarżają się wzajemnie o łamanie rozejmu.
Ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski podpisał w piątek (8 maja) dekret gwarantujący, że Plac Czerwony zostanie wyłączony z planu użycia ukraińskiej broni podczas sobotniej parady z okazji Dnia Zwycięstwa, która w tym roku była nadzwyczaj skromna – odbyła się bez udziału sprzętu wojskowego.
Dekret ukraińskiego prezydenta rozgniewał Kreml. Rzecznik Putina Dmitrij Pieskow oświadczył, że Rosja nie potrzebuje niczyjego pozwolenia na zorganizowanie parady 9 maja.
Wcześniej Putin ostrzegł, że jeśli Ukraina zaatakuje Moskwę w trakcie świętowania rocznicy zakończenia II wojny światowej, Rosja odpowie zmasowanym uderzeniem na centrum Kijowa.
