ŚwiatOpozycja kontra Viktor Orbán. Czekają nas kolejne protesty na Węgrzech?

Opozycja kontra Viktor Orbán. Czekają nas kolejne protesty na Węgrzech?

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP/EPA / SANDOR UJVARI
Dodano 43
Strajk generalny, kolejne demonstracje – opozycja i związki zawodowe, zapowiadają, że przerwane na okres świąteczny protesty, nie skończyły się. Czy kierowany przez Viktora Orbána Fidesz ma się czego obawiać?

Transparenty z napisami typu "Wszystko czego chcę na święta, to demokracja", „Stop Orbán” i węgierskie flagi – to stałe elementy grudniowych protestów, które przez niemal dwa tygodnie codziennie miały miejsce na ulicach Budapesztu. – Boję się, że w przyszłym roku nie będę już mógł wyjść na ulicę i powiedzieć, co myślę – tłumaczy jeden z protestujących, uśmiechnięty czterdziestolatek, w rozmowie z dziennikarzem Euronews. Obecni w mediach społecznościowych, mediach tradycyjnych i na ulicach swojej stolicy, Węgrzy mówią o ograniczaniu wolności słowa i strachu przed zmianami w kodeksie pracy, które (co podkreślił m.in. prezydent János Áder) mieszczą się w standardach europejskich. O co więc chodzi w protestach w Budapeszcie i czy niezadowoleni obywatele wrócą na ulice, aby protestować?

Niewolnicza praca Węgrów

Punktem zapalnym, od którego zaczęły się grudniowe protesty, były prace nad zmianami w kodeksie pracy, które wchodzą w życie z Nowym Rokiem. 12 grudnia nowelizacja kodeksu została przyjęta przez parlament, a 21 grudnia została podpisana przez prezydenta Jánosa Áderę. To właśnie pomiędzy tymi dwoma datami doszło do masowych (według części mediów) demonstracji.

Co zmieni się od 1 stycznia 2019 roku w kodeksie pracy? Zgodnie z nowymi przepisami podniesiony zostanie dopuszczalny na Węgrzech limit nadgodzin – z 250 do 400 godzin rocznie, przy czym jednocześnie wydłużono okres ich rozliczenia (w formie dni wolnych lub dodatkowego wynagrodzenia) na trzy lata (pierwotnie był to rok). W praktyce oznacza to, że pracodawca może oczekiwać od pracownika zostawania po godzinach ok. 33 godziny miesięcznie (co daje trochę ponad 4 dodatkowe dni robocze w miesiącu). Podpisując ustawę, prezydent Węgier stwierdził jednak, że nowy limit nadgodzin jest taki sam (lub niższy), jak w niektórych państwach UE (m.in. w Danii i Czechach), ustawa nie jest sprzeczna z Konstytucją, zaś prawa pracownicze nie zostały zagrożone.

„Ustawa niewolnicza” czy rzeczywistość

Co myśli o tych zmianach węgierskie społeczeństwo? Jak podaje politolog, redaktor naczelny portalu kropka.hu Dominik Héjj, według badań Instytutu Rublikon aż 83 proc. Węgrów jest przeciwnych przyjętym zmianom. Kolejne przytaczane przez media badania pokazują, że nowelizację kodeksu pracy krytykuje aż 63 proc. zwolenników Fideszu i 95 proc. jej przeciwników.

Nikogo nie zaskoczył więc fakt, że po przyjęciu nowelizacji przez parlament, doszło do protestów – jak relacjonuje część mediów „masowych”. Na ulice Budapesztu przez prawie dwa tygodnie wychodziło około 3 tys. ludzi, poza demonstracjami w niedzielę 16 grudnia, gdy w protestach udział wzięło kilkanaście tysięcy osób. W mediach i w przestrzeni publicznej pojawił się zarzut wobec promującego nowelizację kodeksu pracy premiera Viktora Orbána, że ten stworzył prawo na zlecenie korporacji, które chcą wykorzystywać Węgrów. Nowelizacja otrzymała wdzięczną nazwę „ustawa niewolnicza”, a w mediach społecznościowych pojawiły się dramatyczne apele o odrywaniu pracowników od rodzin.

Jak tłumaczy w rozmowie z DoRzeczy.pl Ferenc Almássy, dziennikarz i redaktor naczelny serwisu visegradpost.com, nowelizacja jest po prostu odpowiedzią na sytuację węgierskiej gospodarki, gdzie w obliczu spadającej dzietności trzeba zapełnić rosnącą lukę na rynku pracy. – Jeśli kraj chce utrzymać wysoki oraz trwały rozwój gospodarczy, jeśli nie chce przyjmować imigrantów, to jedynym wyjście jest zwiększenie czasu pracy –dodaje dziennikarz. – W zależności od wykonywanego zawodu liczba nadgodzin może być różna i oczywiście nie każdy pracodawca będzie wykorzystywać możliwość wprowadzenia dodatkowych 400 nadgodzin. Moim zdaniem, taka sytuacja może dotyczyć około 10-15 proc. pracowników, w tym wielu urzędników służby cywilnej. Jednocześnie ta regulacja pozwoli sformalizować sytuację, która i tak już funkcjonuje w wielu firmach – tłumaczy dalej Almássy. Jeśli jednak nowelizacja kodeksu jest tylko sformalizowaniem funkcjonującego stanu rzeczy i odpowiedzią na bieżące problemy, to skąd zatem protesty?

Kto protestuje w Budapeszcie

Jak realnie zmiana limitu nadgodzin wpłynie na rynek pracy i sytuację pracowników okaże się od stycznia, ale obawy Węgrów są duże. Jak pokazują sondaże, pracownicy boją się, że ich tydzień pracy zwiększy się na stałe do 6 dni roboczych w tygodniu. Czy to jednak oni wyszli na ulice Budapesztu?

W przestrzeni publicznej nie ustaje też krytyka wobec zmian wprowadzony przez Fidesz, ze strony opozycji i to właśnie w jej działaniach, a nie w masowym zrywie społecznym, część komentatorów widzi głównych inicjatorów i realizatorów protestów. Podzielona i słaba opozycja przy okazji sprzeciwu wobec nowelizacji kodeksu pracy zdołała się bowiem zjednoczyć i wspólnie zaatakować rządzący Fidesz, wracając przy tym także do oskarżeń (pod adresem Fideszu) o naruszanie wolności słowa czy niezawisłości sądów. – Nazywamy te partie (opozycyjne – red.) partiami zombie, bo są zimne i puste. Nie mają żadnych propozycji i programu, skupiają się tylko na krytyce Viktor Orbána – tłumaczy Ferenc Almássy.

Co dokładnie postulują politycy opozycji przy okazji grudniowy protestów? Podczas opisywanego szeroko w mediach incydentu w budynku telewizji publicznej (kilku posłów zostało wyniesionych z budynku), posłowie mówili o kilku elementach – nowelizacji kodeksu pracy, niezależność mediów, zmniejszeniu limitu nadgodzin dla policjantów, niezawisłości sądów oraz przystąpienia Węgierdo Prokuratury Europejskiej. Część wymienionych kwestii leży w gestii rządzącej większości (kwestia prawa pracy oraz sytuacja służb mundurowych) i chociaż może być poddawana krytycznej ocenie, jest wprowadzana zgodnie z prawem. Druga część dotyczy już poważnych zarzutów o naruszanie demokratycznych zasad działania państwa.

Powagę zarzutów stawianych przez opozycję zmniejsza jednak fakt, że chociaż 12 grudnia, kiedy posłowie przyszli do telewizji i próbowali wejść do studia nadającego relację na żywo, zostali wyproszeni z budynku, swoje postulaty przedstawiali już w mediach wielokrotnie, a protesty na ulicach Budapesztu nie spotkały się z brutalną reakcja policji i nie zostały wcale przemilczane przez publiczną telewizję. Wbrew relacjom osób niezadowolonych z polityki Viktora Orbána, media publiczne informowały o protestach (które gromadziły średnio ok. 3 tysiące ludzi w 10-milionowym państwie), a także o przyjęciu kontrowersyjnego prawa, chociaż prawdopodobnie niezgodnie z narracją proponowaną przez opozycję.

Przewodniczący Zgromadzenia Narodowego Węgier László Kövér komentując przebieg demonstracji, które miały miejsce w Budapeszcie, stwierdził, że protestujący ludzie dali się oszukać opozycji straszącej nowelizacją kodeksu karnego. Czy ta narracja opozycji poskutkuje, albo czy sprzeciw Węgrów wobec zmian jest realnie tak silny, aby wystarczyć do kontynuowania protestów, okaże się już za kilka dni. Wznowienie protestów planowane jest na koniec tego tygodnia.

/ Źródło: DoRzeczy.pl / polityka.pl/Euronews/kropka.hu/BBC News
/ zma

Czytaj także

 43
  • Hihihihi IP
    Niedługo zrobimy wam Budapeszt w Warszawie faszystowskie wieprze
    Dodaj odpowiedź 4 10
      Odpowiedzi: 0
    • Patrz karle- bratobójco, co cię czeka... IP
      Treść została usunięta
      Dodaj odpowiedź 9 13
        Odpowiedzi: 1
      • Panisko IP
        Dorzeczy jak Ruska PRAWDA nasz TOWARZYSZ ORBAN jest cacy a warcholom zachciewa się PROTESTU
        Dodaj odpowiedź 19 5
          Odpowiedzi: 0
        • gen. Strategow IP
          3tys protestujących - szok i niedowierzanie ! u nas samych POstkomuchów UBeckich broniących sedziow z PRL-u i praw UBecków jest z ....no może ....nawet 6 tys - ! i to jest prawdziwa siła POlszaków -.... reszta chce normalnego , bezpiecznego i sprawiedliwego kraju z władzą , która dba o ludzi , rodziny , pracowników a nie tylko o napchanie sobie kabzy i dostep do KOOOOOORYTA
          Dodaj odpowiedź 17 12
            Odpowiedzi: 0
          • Polska dla Polaków IP
            Soros podesłał troche kasy, to sie lewactwo zbiegło po zasiłek!!!!
            Dodaj odpowiedź 20 21
              Odpowiedzi: 1
            • POLEXIT IP
              Z artykułu wynika, że na Węgrzech lepiej z wolnością słowa, niż w Polsce.
              Ale nie przejmowałbym się protestami. Orban dostanie pomoc. Putin nie zostawia swoich na pastwę tłumu.
              Dodaj odpowiedź 15 18
                Odpowiedzi: 0
              • Skrzypek na dachu IP
                Brawo Pan Viktor Orban .
                Dodaj odpowiedź 15 13
                  Odpowiedzi: 0
                • januszek IP
                  Jest to odwet lewicy europejskiej za protesty zoltych kamizelek.... odbicie pilki.
                  Dodaj odpowiedź 15 9
                    Odpowiedzi: 0
                  • ansuz IP
                    ORBAN MOŻE BYĆ SPOKOJNY O WŁADZĘ A WĘGRZY SPOKOJNI O ORBANA, DLACZEGO?

                    Nad Nad Orbanem jak miecz Damoklesa wisi ULTRAPRAWICOWY JOBBIK (ok 20% poparcia), który pilnuje Orbana a jednocześnie go wspiera gdy tego wymaga potrzeba.
                    Tymczasem w Judeopolonii władze sprawują spolonizowani żydzi, którzy "skanibalizowali" partie na prawo od siebie. Przebiegły, bezzębny Żyd Kłamczyński spolaryzował Polaków, doprowadził na skraj wojny i sprawił, że Judeopolonia faktycznie jest w połowie własnością żydów, o czym już wprost mówią ludzie z rządu.

                    youtube


                    NIESTETY CIEMNY LUD Z JUDEOPOLONII WCIĄŻ ODDAJE GŁOS NA ŻYDÓW.
                    Dodaj odpowiedź 10 16
                      Odpowiedzi: 1
                    • Agata IP
                      Węgrzy mają już dosyć Fideszu.
                      Polacy mają już dosyć PISu.
                      Dodaj odpowiedź 27 34
                        Odpowiedzi: 0
                      • Jędrzej IP
                        Soros skrzykuje oszołomów, żeby rozwalić i przejąć istniejące struktury.
                        Dodaj odpowiedź 27 9
                          Odpowiedzi: 0
                        • WAR10CK IP
                          BRAWO... WĘGRZY NARESZCIE SIĘ PRZEBUDZILI!!!
                          Dodaj odpowiedź 14 24
                            Odpowiedzi: 1
                          • luis wąski IP
                            ta sama retoryka i narracja płynąca z berlina i od żydokomuny
                            Dodaj odpowiedź 23 2
                              Odpowiedzi: 0
                            • vamos IP
                              Brawo Węgrzy ! Polska już też powstaje przeciw tej kaczo-orbanowej neobolszewii !
                              Dodaj odpowiedź 18 24
                                Odpowiedzi: 0
                              • prowokator IP
                                ciekawe komentarze , jak w Francji ludzie strajkują to jest OK. ale na Węgrzech to już sami wynajęte mendy
                                Dodaj odpowiedź 25 7
                                  Odpowiedzi: 0

                                Czytaj także