Kres hegemonii Zachodu

Kres hegemonii Zachodu

Dodano: 
Mapa Europy
Mapa Europy Źródło: Pexels
Adam Wielomski Zachód – ustami i piórem Francisa Fukuyamy – w latach 1989–1991 ogłosił swój triumf nad „azjatyckim” Związkiem Radzieckim i ostateczne panowanie nad całym globem. Dziś widzimy kres tej hegemonii. Nie jest to jakiś radykalny koniec, spektakularny upadek, załamanie się potęgi Zachodu z dnia na dzień. To proces, który obserwujemy mniej więcej od lat 2008–2009

Historycy szacują, że w XVI w., czyli w epoce europejskiego renesansu, Azja wytwarzała ok. dwóch trzecich światowego PKB, podczas gdy Europa z rzadko zaludnioną Afryką i świeżo odkrytą Ameryką zaledwie jedną trzecią. W Chinach nauczono się wytwarzać papier, wymyślono proch i ruchomą czcionkę przed znanym nam wszystkim Gutenbergiem. Relacje podróżników i raporty wojskowych słane do Madrytu i Lizbony dowodzą, że Europejczycy zdawali sobie sprawę z potęgi Chin, Indii i mniejszych królestw. Dlatego nikt poważny nie podejmował wtenczas próby ich podboju. Jedyne, w czym Azja była zapóźniona, to wykorzystanie wymyślonego przez siebie prochu w wojskowości. Azjaci umieli budować wielkie armaty, ale wykorzystywali je wyłącznie do zrobienia wielkiego „bum” w święta państwowe i religijne. Niewykorzystanie prochu było znaczące i symbolizowało kres potęgi Azji. Europa w wiekach XVII–XVIII stworzyła nowy model wiedzy i nauki. Przeszła od filozofii nauki do nauk eksperymentalnych. Zaczęła produkować armaty i muszkiety, a potem zbudowała statki parowe i kolej, gdy Azja nadal kontemplowała tradycyjną mądrość. Dlatego w XIX w. cała Azja popadła w zależność (Chiny) lub stała się kolonią (Indie, Indochiny, Malaje) i tylko jedna jedyna Japonia uniknęła tego losu, importując zachodnią technikę i unowocześniając kraj na wzór zachodni.

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także