Historycy szacują, że w XVI w., czyli w epoce europejskiego renesansu, Azja wytwarzała ok. dwóch trzecich światowego PKB, podczas gdy Europa z rzadko zaludnioną Afryką i świeżo odkrytą Ameryką zaledwie jedną trzecią. W Chinach nauczono się wytwarzać papier, wymyślono proch i ruchomą czcionkę przed znanym nam wszystkim Gutenbergiem. Relacje podróżników i raporty wojskowych słane do Madrytu i Lizbony dowodzą, że Europejczycy zdawali sobie sprawę z potęgi Chin, Indii i mniejszych królestw. Dlatego nikt poważny nie podejmował wtenczas próby ich podboju. Jedyne, w czym Azja była zapóźniona, to wykorzystanie wymyślonego przez siebie prochu w wojskowości. Azjaci umieli budować wielkie armaty, ale wykorzystywali je wyłącznie do zrobienia wielkiego „bum” w święta państwowe i religijne. Niewykorzystanie prochu było znaczące i symbolizowało kres potęgi Azji. Europa w wiekach XVII–XVIII stworzyła nowy model wiedzy i nauki. Przeszła od filozofii nauki do nauk eksperymentalnych. Zaczęła produkować armaty i muszkiety, a potem zbudowała statki parowe i kolej, gdy Azja nadal kontemplowała tradycyjną mądrość. Dlatego w XIX w. cała Azja popadła w zależność (Chiny) lub stała się kolonią (Indie, Indochiny, Malaje) i tylko jedna jedyna Japonia uniknęła tego losu, importując zachodnią technikę i unowocześniając kraj na wzór zachodni.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
