"Mefisto" – popłuczyny po "Klątwie"
  • Andrzej HorubałaAutor:Andrzej Horubała

"Mefisto" – popłuczyny po "Klątwie"

Dodano: 
Spektakl "Mefisto"
Spektakl "Mefisto" Źródło: Magda Hueckel
Trauma związana z bluźnierczą "Klątwą" Frljicia jest głębsza, niż się początkowo wydawało. Po spektaklu bałkańskiego skandalisty nie może pozbierać się cały polski teatr krytyczny. Bo co jeszcze obalać? Na co z wściekłością się rzucać, skoro wszystko, co święte, zostało poniżone?

Wypalenie i pustkę widać także w najnowszej premierze Teatru Powszechnego – spektaklu „Mefisto” w reżyserii Agnieszki Błońskiej według tekstu współpracującej z Frljiciem Joanny Wichowskiej. Przygasa światło. Słychać kobiecy głos z offu: „Panie Jezu, dzisiaj, kiedy odbywa się pierwsza premiera nowego sezonu, my zapraszamy Ciebie, bądź dzisiaj z nami. Zapraszamy zastępy duchów niebieskich i wszystkich świętych. Zapraszamy dusze wszystkich naszych przodków, którzy kochali Boga i ojczyznę, a zwłaszcza tych, którzy za nią umierali, uczestników wojen i powstań, ofiary nazizmu i komunizmu. Bądźcie dzisiaj z nami. Panie Jezu, we Krwi Twojej zanurzamy ten teatr, jego mury, scenę, miejsca dla publiczności, garderoby, biura i wszystkie przedmioty w nich znajdujące się, opasujemy cały budynek wstęgą Krwi Twojej przenajdroższej. Niech Twoja Krew zmyje z niego wszelki brud duchowy i oczyści go. Spójrz okiem miłosierdzia swego na tych, którzy zrealizowali i sfinansowali to przedstawienie, na tych, którzy biorą w nim udział, a więc grających w nim aktorów oraz widzów. Czynimy Ciebie Panem i Królem tego teatru. Niech od tej pory służy on Tobie i Narodowi Polskiemu. A zamiast szerzenia zła niech głosi wszelkie dobro. I służy dobrze miastu…”.

Cały artykuł dostępny jest w 41/2017 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także