Komunistyczna PRL była państwem niesuwerennym, nie mogła więc ubiegać się o oczywiste – z każdego punktu widzenia – reparacje wojenne od Niemiec. Trudno też poważnie traktować jakiekolwiek zobowiązania tamtego tworu, który nie miał żadnej legitymizacji społecznej i reprezentował interesy podparte sowieckimi bagnetami. Z kolei III RP też tego problemu nie chciała próbować rozwiązać, zarówno z powodu przyrodzonego „imposybilizmu”, jak i w trosce o własne interesy klasy politycznej. Ta ostatnia karierę w „niepodległym” kraju traktowała bowiem jako etap lub trampolinę do dalszej kariery międzynarodowej, zwłaszcza unijnej, gdzie o stanowiskach decydowało niemieckie poparcie. Modelową drogę przeszli Donald Tusk i parę osób z jego otoczenia.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
