Odmienne szlaki

Dodano: 
Nie żyje pisarz Paweł Huelle
Nie żyje pisarz Paweł Huelle Źródło: PAP / Roman Jocher
Adam Hlebowicz | Nie da się go zaszufladkować. Po jednej stronie pisarstwa, kultury, umieścić go w toczącym się sporze politycznym w Polsce. Nie będzie to bowiem prawda o zmarłym 27 listopada Pawle Huelle

Nie godził się na nazywanie go np. "gdańskim pisarzem" jak wielu chciało. Pytany odpowiadał: "Nie ma gdańskiego języka, piszę w języku polskim, dlatego jestem polskim pisarzem. Używam tego miasta jako dekoracji do moich tekstów". Gdańsk był dla niego ważny. Urodził się i zmarł w tym samym mieszkaniu – w Gdańsku. Tu studiował i pracował, większość z jego dokonań literackich rozgrywała się w mieście nad Motławą. Poprzez "Weisera Dawidka" stworzył pewien mit, baśniowość powojennego Gdańska, jednak poza pisaniem był bardzo racjonalny wobec rodzinnego miasta.

Jego mistrzami klasycznego pojmowania literatury byli Jarosław Iwaszkiewicz i spore grono pisarzy rosyjskich, zapomniany dziś Mikołaj Leskow, Władymir Nabokov, Antoni Czechow, Iwan Bunin. W poezji cenił przede wszystkim twórczość Rainera Marii Rilkego. "Uwielbiam pisać opowiadania. Nie cierpię pisać powieści". A opowiadania pisał znakomite.

Wymykał się próbom łatwego zdefiniowania. Ponieważ lubił ludzi, uwielbiał opowiadać i dyskutować, znał bardzo wiele osób lub może inaczej – to one go znały. Kiedy opowiadał o jakimś swoim pomyśle, o idei, która była mu bliska, zapalał się, mówił o niej ze swadą i zaangażowaniem. Był doskonałym kompanem. Ale też nieprostym człowiekiem w codziennych relacjach. Miał swoją mroczność, własne demony, które potrafiły go dopaść i łatwo nie wypuścić.

Był wszechstronnie utalentowanym artystą. Oprócz najbardziej znanych powieści i opowiadań tworzył wiersze, dramaty, słuchowiska, adaptacje, pisał scenariusze wystaw.

Artykuł został opublikowany w 50/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także