Ruch Autonomii Śląska stawia znak równości między trupią czaszką SS a polskim orłem. Z takim hasłem na ustach wzywa do zgody.
Sejmik województwa śląskiego uchwalił rok 2015 Rokiem Pamięci Ofiar Tragedii Górnośląskiej 1945. W treści uchwały napisano: „W ten sposób pragniemy uczcić pamięć dziesiątków tysięcy Górnoślązaków wywiezionych do niewolniczej pracy w Donbasie i innych rejonach Związku Sowieckiego, pomordowanych, uwięzionych, aresztowanych i internowanych, ofiar gwałtów, grabieży, represji, obozów pracy”. Nie dla wszystkich jednak taka treść uzasadnienia jest wystarczająca i nie dla wszystkich oznacza ona to samo. Samorząd województwa śląskiego chciał uczcić niewinne ofiary wydarzeń po 1945 r. i należy to ocenić jako słuszny oraz roztropny krok na drodze dbania o pamięć niewinnych ofiar, a także poznawania mało znanego fragmentu historii regionu.
Zbrodnie, jakie popełnili Sowieci po wkroczeniu na obszar Górnego Śląska po 1945 r., stały się dziś zaczynem polityczno-historycznej rozgrywki dla ludzi, którzy uzurpują sobie prawo do decydowania o tym, kto jest prawdziwym Ślązakiem, a kto nie. Wnikliwy obserwator tego, co się dzieje z wizją historii Śląska w ciągu ostatnich kilku lat, bez trudu zauważy, że gra toczy się o coś więcej niż tylko polityczny interes jednego stowarzyszenia czy kilku polityków. To część układanki mającej na celu zneutralizowanie niemieckich zbrodni popełnionych w latach 1939–1945. (…)
