Trwa dyskusja nad programem SAFE. Wejście Polski do inicjatywy ostro krytykują PiS i Konfederacja. Strona koalicyjna przekonuje, że to ogromna szansa, której nie można zaprzepaścić.
– Najlepszy dowód na to, to jest to, ile osób z tych posłów zajrzało do zastrzeżonych dokumentów dotyczących wniosku o pieniądze z SAFE, które są dla nas dostępne w kancelarii – tłumaczyła wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat, odnosząc się do polityków PiS i Konfederacji, przeciwnych przyjęciu unijnego finansowania na obronność.
Biejat: Gen. Różański wyjaśnił, dlaczego SAFE jest potrzebny
Biejat zaznaczyła, że przeczytanie tych dokumentów nie zajęłoby wiele czasu posłom. – Specjalnie dla pana posła Wiplera nastawiłam sobie stoper. Zajęło mi to godzinę. Więc jeśli poseł Rzeczypospolitej Polskiej ma problem z poświęceniem godziny swojego czasu na jedną z podstawowych kwestii dotyczących naszego bezpieczeństwa, to może nie powinien być posłem po prostu – zadrwiła.Wicemarszałek Senatu tłumaczyła, że wsłuchiwała się w głosy polityków w debacie o SAFE, ale jedna opinia miała dla niej szczególne znaczenie. – Wśród nich dla mnie najważniejszy był głos generała Różańskiego, który jest byłym wojskowym, który ma ogromne doświadczenie, który również czytał ten dokument – wspomniała.
Jak przekazała Biejat, generał Mirosław Różański miał stwierdzić, że rozumie, dlaczego te dokumenty są zastrzeżone, ale ocenił, iż SAFE "rzeczywiście zwiększy naszą odporność, bezpieczeństwo i zdolności obrony".
– Ja uważam przede wszystkim, że to, co robi dzisiaj Konfederacja i PiS, to jest bicie piany, które, gdybym... Ja mam pytanie, bo ja oczywiście nie mam żadnych dowodów, ale się zastanawiam, czy to nie jest jednak również jakaś inspiracja ze strony Stanów Zjednoczonych – zasugerowała Biejat.
Czytaj też:
Wassermann: Program SAFE to afront wobec USA
