W trakcie akcji odłowiono osiem niedźwiedzi – cztery samce i trzy samice otrzymały obroże telemetryczne. Jednemu młodemu niedźwiedziowi założono jedynie chip ze względu na jego rozmiary. Szczególną uwagę służb zwróciły dwie młode samice z rejonu Wołkowyi. Zostały one odłowione i przeniesione w bardziej odległe kompleksy leśne.
Pułapki zostały zamontowane także w okolicach miejscowości Płonna, ale tam nie udało się odłowić żadnego niedźwiedzia. W ostatnich tygodniach w tym rejonie dochodziło do ataków niedźwiedzi.
Minister środowiska i klimatu Paulina Henning-Kloska przekazała, że w Bieszczadach odłowiono i zaobrożowano łącznie 11 niedźwiedzi. Polityk zaapelowała do prezydenta Nawrockiego o podpis pod ustawą umożliwiającą użycie broni gładkolufowej.
Zapałowski: Kabaret za Wasze pieniądze
Do tych doniesień odniósł się prof. Andrzej Zapałowski, poseł Konfederacji, a jednocześnie mieszkaniec Przemyśla, który od dłuższego czasu przekonuje, że celem zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa w sprawie niedźwiedzi i wilków potrzebne są znacznie poważniejsze działania państwa.
"To kabaret za Wasze pieniądze. Było 5 zaobrączkowanych. Część z nich chodzi sobie po wioskach- i co? Jak chodziły tak chodzą dalej. Komedia, a problem będzie tylko narastał. Trwa odławianie niedźwiedzi na Podkarpaciu. Zaobrączkowano osiem osobników" – skomentował poseł na X.
Zapałowski tłumaczył w rozmowie z "Do Rzeczy", że wilki – których szacunkowo jest obecnie ok. 8 tysięcy – są już widywane w wielu miejscach w Polsce. Niedźwiedzi jest ponad 400 sztuk. Zwierzęta te swobodnie wchodzą do miejscowości, są widywane na ulicach i posesjach, zagryzają psy i zwierzęta gospodarskie. Do miejscowości wchodzą także w środku dnia. Mowa na razie o kilkunastu gminach, ale problem rozszerza się terytorialnie.
Czytaj też:
Niedźwiedzie wtargnęły na posesję. Europoseł KO ma proste "rozwiązanie"
