Niedźwiedzie i wilki atakują ludzi i zwierzęta gospodarskie. "Państwo nie działa"

Niedźwiedzie i wilki atakują ludzi i zwierzęta gospodarskie. "Państwo nie działa"

Dodano: 
Niedźwiedź, wilki. Zdj. ilustracyjne
Niedźwiedź, wilki. Zdj. ilustracyjne Źródło: Unsplash / Thomas Bonometti / Pexels , Andreas Ebner
Wilki i niedźwiedzie grasują w miejscowościach na Podkarpaciu. Dochodzi do kolejnych ataków, w tym na ludzi. O skali problemu mówi na kanale Do Rzeczy prof. Andrzej Zapałowski.

Prof. Andrzej Zapałowski, poseł Konfederacji, a jednocześnie mieszkaniec Przemyśla mówił w rozmowie z Piotrem Szlachtowiczem na naszym kanale o dramatycznym braku działań rządu w sprawie niedźwiedzi grasujących na Podkarpaciu oraz wilków spotykanych już na terenie innych części Polski, mimo kolejnych ataków tych zwierząt na ludzi.

Niebezpieczne zwierzęta grasują na Podkarpaciu

Wilki – których szacunkowo jest obecnie ok. 8 tysięcy – są już widywane w wielu miejscach w Polsce. Niedźwiedzi jest ponad 400 sztuk. Zwierzęta te swobodnie wchodzą do miejscowości, są widywane na ulicach i posesjach, zagryzają psy i zwierzęta gospodarskie. Do miejscowości wchodzą także w środku dnia. Mowa na razie o kilkunastu gminach, ale problem rozszerza się terytorialnie. Zapałowski, który od dłuższego czasu zajmuje się tą sprawą, przekazał, że ludzie na Podkarpaciu boją się wychodzić z własnych domów i puścić dzieci na przystanek autobusowy, więc zawożą je wszędzie samochodami. Dla przykładu w Zagórzu niedźwiedź spacerował niedawno pod przedszkolem, a w gminie Solina, przechadzał się w środku dnia pod szkołą. Niebezpieczne zwierzęta widziano już nawet w ok. 40-tysięcznym Sanoku.

Zapałowski: Szaleńcy z Ministerstwa Klimatu nie podchodzą do tematu poważnie

Problem narasta ze względu na brak odstrzału w Polsce przy jednoczesnym odstrzale na Słowacji i Ukrainie, gdzie jest to zupełnie normalne. Z tego powodu niedźwiedzie przechodzą na polskie terytorium od naszych sąsiadów. – Problem pogłębia się drastycznie [...] Niedźwiedzica ma średnio 2-4 młode, populacja ta będzie rosła – powiedział Zapałowski, dodając, że na Podkarpaciu zarówno wilki, jak i niedźwiedzie nie mają wystarczającej ilości pożywienia w lasach – sarny i jelenie są wypychane na tereny śródpolne. Dlatego drapieżniki te coraz śmielej wkraczają na tereny wiejskie i miejskie, stwarzając coraz większe zagrożenie dla ludzi.

– Problem jest bardzo poważny, będzie poważniejszy, a ci szaleńcy, którzy stoją na czele Ministerstwa Klimatu, nie podchodzą do tematu poważnie, tylko generują zagrożenia dla ludzi – powiedział Zapałowski, dodając, że jest to "patologia" i w tym zakresie państwo po prostu "nie działa".

Brak odstrzału. Niedźwiedzie przyzwyczajone do ataków na ludzi, będą polować

Parlamentarzysta Konfederacji przybliżył kilka przypadków ataków niedźwiedzi na ludzi, w tym śmiertelnych, co jak mówił, próbowano ukryć. Jak tłumaczył, kobieta zabita w kwietniu była ofiarą polowania niedźwiedzia. Kamery zarejestrowały, że spłoszony przez syna ofiary zwierz wrócił wieczorem na miejsce, do którego zaciągnął zwłoki, licząc na dokończenie konsumpcji. Mimo zabicia kobiety niedźwiedź nie został zastrzelony. – Skandal polega na tym, że po tych atakach te niedźwiedzie powinny natychmiast zostać odstrzelone. Tak się nie stało. Niedźwiedzie, które przyzwyczajają się do ataków na ludzi, będą atakować, będą polować także na ludzi – powiedział Zapałowski.

"Ekopatologia nie widzi człowieka"

Poseł potwierdził, że ludzie od lat piszą do władz samorządowych o odstrzał niedźwiedzia i wilka, ale ci mają związane ręce. – Ludzie protestują, protestują samorządowcy, protestują rady powiatu, ale to wszystko odbija się od ściany. Ministerstwo Klimatu, zwłaszcza pan Dorożała, który jest absolutnie szaleńcem, po prostu doprowadzi do kolejnych tragedii – powiedział Zapałowski.

To jest ekopatologia [...] Oni widzą świat tylko przez kolor zielony. Nie widzą człowieka, nie widzą tego, że Bieszczady były jeszcze kilkadziesiąt lat temu jednym z najbardziej demograficznie zamieszkałych terenów, że większość Bieszczad to były miejscowości. Praktycznie grubo ponad połowa obecnych lasów jest na terenach wiejskich – powiedział Zapałowski.

– Oni wymyślili, że dadzą 16 milionów na odstraszanie niedźwiedzi w tej postaci, że specjalna grupa będzie do nich strzelać gumowymi kulami – kontynuował, dodając, że jest to niepoważne w przypadku niedźwiedzia ważącego 300 kilo, chronionego dodatkowo grubym futrem.

Zachęcamy do obejrzenia całej rozmowy z prof. Andrzejem Zapałowskim na kanale YouTube Do Rzeczy.

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także