W numerzeEditorial

Paweł Lisicki

Co zrobi Franciszek

Kościół nigdy nie będzie już taki sam - sły­szę chór specjalistów samozwańczych i dyplo­mowanych. Czy papież zniesie celibat? - pytają jedni. Czy zezwoli na małżeństwa homoseksu­alistów? - powątpiewają drudzy. Czy otworzy Kościół? - troszczą się kolejni. A może zwoła następny sobór? - nie kryją swej nadziei inni. Tak czy inaczej zreformuje Kurię Rzymską - co do tego zgadzają się wszyscy.

Prawdę powiedziawszy, dawno już nie słyszałem takiego potoku bzdur jak w ostat­nich dniach. Na czym miałaby polegać refor­ma - nie wiadomo. Co właściwie źle działa w Kurii Rzymskiej? Czy administracja kościelna funkcjonuje gorzej niż każda inna biurokracja zarządzająca dużą instytucją? Do tej pory nie przeczytałem ani jednej porządnej analizy na ten temat. Mimo to setki, ba, tysiące razy słyszałem, że teraz w kurii nastąpi przewrót. Na razie zatem wszystkie te opinie, które wy­lewają się z mediów, mają wartość - powiem eufemistycznie - ograniczoną. Powszechność medialnej paplaniny świadczy nie tyle o tym, że żyjący dziś ludzie są lepiej poinformowani od swoich przodków, ile o ogólnym zdziecin­nieniu.

To zaś, co jest najważniejszym wyzwaniem dla Kościoła katolickiego - utrzymanie i głoszenie wiary - w owych rozważaniach niemal się nie pojawia. Rzecz pierwsza to kwestia ciągłości tradycji. Kościół czerpie siłę i autorytet z Tradycji. Dzisiejszy katolik musi mieć przeświadczenie, że jego Kościół jest tym samym, który trwał i rozwijał się przez dwa tysiące lat Nauki i zasady kiedyś czczone i szanowane nie mogą być dziś lekceważone, inaczej cierpi na tym autorytet samego Urzędu Nauczycielskiego. Jeśli Kościół miałby sam sobie przeczyć, to nie mógłby być wiarygodnym świadkiem wiary. Mówił o tym kardynał Joseph Ratzinger w „Raporcie o stanie wiary", odzy­skaniu tej ciągłości i poprawnej interpretacji soboru tyle uwagi poświęcał też jako papież Benedykt XVI.

I rzecz druga - papież będzie musiał stawić czoło postępującej dechrystianizacji Zachodu. Do tej pory jego poprzednicy - ani Paweł VI, ani Jan Paweł II, ani Benedykt XVI - nie potrafili, mimo wielkiego wysiłku, znaleźć sposobu, żeby odwrócić tę tendencję. W wielu krajach Europy wprowadza się ustawodawstwo, które w takich kwestiach jak ochrona życia, eutanazja czy definicja rodziny zrywa z dziedzictwem chrześcijaństwa. Kościół traci wpływ na sferę publiczną i politykę, a jego sprzeciw ogranicza się często do rytualnych gestów.

Oby nowy papież Franciszek radził sobie z tymi wyzwaniami jak najlepiej. Jego wypowie­dzi o groźbie zeświecczenia i przypomnienie o niebezpieczeństwie, jakim jest działanie diabła - słowa dawno niesłyszane - wskazują, że nowy papież nie będzie posłuszny radom liberalnych mediów.




Społeczność

Tygodnik Do Rzeczy na Facebooku

Historia Do Rzeczy na Facebooku