Brudziński: Kolejny raz okazało się że "król Europy" jest nagi
  • Łukasz ŻygadłoAutor:Łukasz Żygadło

Brudziński: Kolejny raz okazało się że "król Europy" jest nagi

Dodano: 
Europoseł PiS Joachim Brudziński podczas konferencji prasowej
Europoseł PiS Joachim Brudziński podczas konferencji prasowej Źródło:PAP / Piotr Nowak
Lada moment ten gorący kartofel, który Angela Merkel zaserwowała Niemcom, będzie również naszym problemem – mówi europoseł PiS Joachim Brudziński w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Rada UE przyjęła pakt migracyjny. Przeciwko wszystkim regulacjom głosowały jedynie Polska i Węgry. Jak pan ocenia decyzję, która zapadła przy polskim i węgierskim sprzeciwie? Wcześniej premier Donald Tusk zapowiadał, że skutecznie zablokuje wejście w życie tego projektu.

Joachim Brudziński: Obiecywał, że zablokuje, ale jak zawsze stało się inaczej i nie zablokował. Sprzedaż dymu i picowanie rzeczywistości zawsze kończą się tak samo. Doceniam skuteczność i determinację Donalda Tuska, ale tylko w tych obszarach, które są dobre z punktu widzenia Brukseli albo Berlina. Jednak na potrzeby opowieści, jakim jest skutecznym i doświadczonym politykiem, że nikt go w Brukseli nie ogra – wyszło jak zawsze. Czy pamięta pan, jak przez wszystkie lata, gdy rządziliśmy, byliśmy krytykowani, że naszym jedynym sojusznikiem w UE są Węgry?

Owszem.

Dzisiaj to Polska wraz z Węgrami próbowała ten pakt zablokować. Na Radzie UE potrzebna jest większość kwalifikowana i Tusk jej nie zdobył. Przecież mieliśmy w polskich mediach festiwal obietnic i spotkań Tuska z premierami. Nic z tego nie wyszło. Dziś próbuje się to przykrywać słowami, że Polska będzie beneficjentem paktu migracyjnego, bo strumień pieniędzy popłynie do Polski. Będzie jak zawsze. Lada moment ten gorący kartofel, który Angela Merkel zaserwowała Niemcom, będzie również naszym problemem. Niemcy zatrzymują u siebie migrantów, którzy pracują, są wykształceni, mają zawody, a wyślą do Europy nierobów, których będziemy musieli jakoś u siebie zatrzymać. Pytanie jak? Mamy budować centra dla migrantów, trzymać ich za drutami? Przecież w zdecydowanej większości to nie są osoby prześladowane, tylko ludzie, którzy przyjechali tu dla dobrego życia, chcą zasiłku, chcą euro, bo obiecała im to Angela Merkel.

Czyli teraz przyjmiemy 2 tys. migrantów albo zapłacimy łącznie 40 mln złotych za to, że ich nie przyjmiemy, jak deklaruje Donald Tusk?

Należy tę decyzję zaskarżyć do TSUE. Rząd Mateusza Morawieckiego przez lata skutecznie blokował tę decyzję na Radzie Europejskiej. Zatem zastosowali zabieg coraz częściej stosowany z pominięciem Traktatów, czyli przerzucili to z poziomu Rady Europejskiej do Radu UE, gdzie wystarczy większość kwalifikowana. Stajemy przed wyjściem: albo przyjąć migrantów, albo zapłacić. A jeśli migrant do nas trafi, będą tego jeszcze dodatkowe koszty w postaci konieczności zatrzymania tych ludzi w Polsce. Kolejny raz okazało się, że król Europy jest nagi i nie potrafi prowadzić skutecznej polityki.

Czytaj też:
Morawiecki: Rząd musi to zaskarżyć do TSUE
Czytaj też:
Błaszczak ostrzega: To zasłona dymna przed wyborami do PE

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także