Lodowata kąpiel zamiast siłowni

Lodowata kąpiel zamiast siłowni

Dodano: 
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne Źródło: Beata Zawrzel/REPORTER
Nie można pójść na fitness, ale dostępu do morza i jezior nikt nam jeszcze nie zabrał. Spragnieni aktywności Polacy rzucili się do morsowania.

Kiedy oglądam zdjęcia pani Magdy z Olsztyna, po plecach przechodzi mi zimny dreszcz. Widzę warmińskie jezioro skute lodem, na którym zalega warstwa śniegu. Od brzegu w tafli wycięte są szerokie połacie lodu i tam w towarzystwie męża morsuje pani Magda. Do stroju kąpielowego założyła ciepłą czapkę z pomponem, szalik i grube rękawice. – Morsować trzeba koniecznie w czapkach i rękawicach, bo to tzw. końcówki ciała, przez które ucieka najwięcej ciepła. Do wody wchodzę w neoprenowych butach, bo w przeciwnym razie bardzo marzną palce u stóp – radzi pani Magda.

Cały artykuł dostępny jest w 4/2021 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także