Dr Martyka: Ile jeszcze ludzi musi umrzeć, żebyśmy się opamiętali?
  • Paweł ZdziarskiAutor:Paweł Zdziarski

Dr Martyka: Ile jeszcze ludzi musi umrzeć, żebyśmy się opamiętali?

Dodano: 383

Czy zgodzi się pan ze słowami prof. Guta, że zaszczepienie wszystkich chętnych osób 60 plus oznacza koniec epidemii?

Patrząc na statystyki, COVID-19 stanowi marginalne zagrożenie dla młodszych i prawie żadne dla osób zdrowych. Przypomnę, że przypadki zgonów wśród osób zdrowych w Polsce w zeszłym roku to zaledwie 4 promile ogółu zachorowań. Patrząc na to z tej strony, można się zgodzić z profesorem Gutem, że skoro młodsi są bezpieczni, a starsi nabędą odporności w wyniku szczepienia - to epidemia będzie zmierzać do końca.

Jednak ten sam prof. Gut stwierdził jednocześnie, że "pandemia mogłaby się zakończyć z punktu widzenia tak zwanego myślenia zdroworozsądkowego", ale "z punktu widzenia rozgrywek, które są prowadzone" - ta pandemia nigdy się nie skończy. I dalej mówi, że "istnieje konieczność utrzymania pewnej ilości zachorowań po to, żeby swoje szczepionki rozpropagować". Tak więc "świat sobie nie poradzi, ale nie jest to wynik straszliwego wirusa tylko przyjętych egoistycznie interesów poszczególnych firm". Ponadto "koronawirus daje szerokie możliwości (...) do możliwości zamykania i zacieśniania, zależy w czyje ręce wpadnie pomysł".

Warto wziąć jeszcze pod uwagę, iż mamy do czynienia z wirusem sezonowym i mutującym (co było wiadomo od razu, wbrew przekazom medialnym), więc podawać szczepionkę również należałoby co roku. I do tego wszystko zmierza. Czy to będzie koniec epidemii? W zeszłym roku zanotowaliśmy 1,26 miliona zakażeń SarsCoV-2. Dla porównania, liczba zachorowań na grypę w sezonie 2017/2018 to 5,41 miliona przypadków. Jeżeli mówimy o epidemii SarsCoV-2, to gwoli uczciwości, musielibyśmy mówić o czymś w stylu mega-epidemii grypy.

Co roku koronawirusy powodują część zachorowań z ilości przypadków kwalifikowanych dotychczas jako grypopochodne. Ponieważ mutują, jak wirus grypy, powodują zachorowania raz cięższe, raz lżejsze (różne w różnych sezonach). W tym sezonie SARS-COV-2 w większości przypadków powoduje infekcję, która nie przeradza się w chorobę (bo nie istnieje nic takiego, jak "bezobjawowy COVID-19"), w mniejszym procencie wywołuje chorobę o przebiegu cięższym od tegorocznej grypy. Nie jesteśmy w stanie w żaden sposób przewidzieć, jak sytuacja będzie wyglądała za rok czy dwa - równie dobrze modele mogą się odwrócić o 180 stopni.

Biorąc pod uwagę obecne wyniki, jaką strategię wobec COVID-19 należałoby przyjąć?

Skończyć lockdown, przywrócić normalne funkcjonowanie ochrony zdrowia - jak w poprzednich latach. Dotychczasowa polityka rządu kosztowała życie ponad 75 tysięcy osób - niediagnozowanych i nieleczonych, właśnie przez "walkę" z koronawirusem. Ile jeszcze ludzi musi umrzeć, żebyśmy się opamiętali?

Źródło: DoRzeczy.pl
 383
Czytaj także