Naprawianie objawów

Naprawianie objawów

Naprawianie objawów
Naprawianie objawów
Dodano

Niestety, państwo jest tak zabagnione, że zreformować go nie sposób. Pozostaje jedno: reformować statystyki.

Rafał A. Ziemkiewicz

Władza reformuje. Nie chwali się tym za bardzo, ale dziennikarze czasem wyciągają rządowe projekty na światło dzienne. Oto na przykład właśnie ujawniono, że w ramach nowelizowania ustawy o ratownictwie medycznym ministerstwo wydłuża obowiązkowy czas przyjazdu pogotowia z dotychczasowych 20 minut do 30. Odsetek pacjentów, którzy akurat przez te 10 minut zejdą, nie jest tak wielki, by nie warto go poświęcić w zamian za poprawę statystyk terminowej dojeżdżalności karetek. A przy okazji na mocy nowej ustawy tylko w co trzeciej z nich będzie musiał być lekarz, a nie – jak do tej pory – w każdej. Ministerstwo zapowiada, że dzięki temu uda się liczbę karetek zwiększyć, ale powiedzmy sobie szczerze, że chodzi raczej o to, żeby się ona drastycznie nie zmniejszyła. Nie ma przecież sposobu na zatrzymanie w kraju lekarzy wkurzonych koniecznością dorabiania na trzech etatach, wszechogarniającym biurestwem i pogróżkami kar finansowych za wszystko, a przynajmniej ten rząd nie jest w stanie takiego sposobu wygenerować. No to zmieńmy przepisy, żeby się leczyć bez lekarzy. Przydałaby się jeszcze akcja billboardowa i spoty w telewizji, pod pożyczonym od przewodniczącego Mao hasłem: „Każdy Polak lekarzem”.

O innej takiej reformie już było głośno – limit bezkarnej kradzieży (to znaczy limit, do którego kradzież jest tylko „wykroczeniem”, a nie przestępstwem) Ministerstwo Sprawiedliwości chce podnieść z 200 do 1000 zł. Dla wszystkich jest oczywiste, że chodzi o poprawę statystyk, w których drobne kradzieże zwiększają ogólną sumę przestępstw. Teraz będzie ich mniej, wykroczeniami przejmować się nie będziemy i zaoszczędzimy na łapaniu kieszonkowców i innych obwiesiów, których i tak zaraz po spisaniu trzeba było wpuszczać, w ramach europeizowania polityki penitencjarnej.

To są oczywiście drobiazgi, acz znaczące. Prawdziwie wielka reforma dojrzewa powoli w zaciszu gabinetów Ministerstwa Finansów. Będzie nią zaliczenie aktywów Otwartych Funduszy Emerytalnych do budżetu państwa. W ten sposób z dnia na dzień deficyt budżetowy znacząco zmaleje i zostanie rozwiązany problem, który utrudniał rządowi dalsze zadłużanie się. Pozostaje problem, co trzeba będzie odpalić właścicielom OFE, żeby jakoś się z tym wielkim skokiem pogodzili. Poprzednio, za ustąpienie kilku procent składki, dostali gwarancję jej zwrotu w przyszłości z iście paskarskim procentem, teraz pewnie przejdzie w ich ręce jakiś trudny do szybkiego spieniężenia majątek państwowy, jeśli po latach gorączkowej wyprzedaży i szabru jeszcze takowy w III RP pozostał.

Pisałem kiedyś, jak kilka lat temu rząd Tuska rozwiązał wizerunkowy problem, iż państwo polskie było liderem w liczbie niekorzystnych wyroków eurotrybunału, głównie za przewlekłość pracy sądów.

Po prostu ze wszystkimi skarżącymi rząd zaczął zawierać ugody i wypłacać im odszkodowania przed rozprawą, dzięki czemu przegrane sprawy nie zostały wliczone do statystyk. Pisałem wtedy, że to rozwiązanie modelowe na przyszłość. Zamiast leczyć, poprawiamy wyniki badań

 0

Czytaj także