"To byłby historyczny, idiotyczny błąd". Petru o przyszłości Polski 2050

"To byłby historyczny, idiotyczny błąd". Petru o przyszłości Polski 2050

Dodano: 
Ryszard Petru
Ryszard Petru Źródło: PAP / Paweł Supernak
Poseł Ryszard Petru został zapytany o ewentualne wyjście Polski 2050 z koalicji rządzącej. – Nie wierzę w taki scenariusz – przyznał.

W sobotę odbyła się powtórzona druga tura wyborów na przewodniczącego Polski 2050. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz otrzymała 350 głosów, a Paulina Hennig-Kloska – 309. To oznacza, że minister funduszy i polityki regionalnej zastąpi Szymona Hołownię w fotelu szefa ugrupowania.

Pełczyńska-Nałęcz jest postrzegana jako zwolenniczka uniezależnienia się od Koalicji Obywatelskiej. Wiadomo też, że jej relacje z premierem Donaldem Tuskiem są trudne. Jednak polityk od razu ucięła wszelkie spekulacje o wyjściu z koalicji rządowej. "Dziś czas na oczywistą, ale kluczową deklarację: Polska 2050 jest odpowiedzialną częścią koalicji 15 października. W tej koalicji będziemy wierni naszym wartościom i zobowiązaniom wobec wyborców" – napisała w mediach społecznościowych.

Petru "szkodnikiem"? "Wybaczam chrześcijańsko"

W poniedziałkowej audycji RMF FM poseł Polski 2050 Ryszard Petru ocenił, że wyjście z koalicji "w żadnym wypadku nie ma sensu". – To byłby strategiczny, historyczny błąd. Nieakceptowalny, absurdalny, idiotyczny, głupkowaty. Nie wierzę w taki scenariusz – oświadczył.

– Wybory w Polsce 2050 wygrała kandydatka, na którą nie głosowałem, ale akceptuję ten fakt. Jestem otwarty na współpracę. Zawsze jest tak, że to ten, kto wygrywa wybory, składa ofertę współpracy tym, którzy przegrali. Ja jestem w tej grupie, która przegrała, bo głosowałem na Paulinę Hennig-Kloskę – wskazał polityk.

Odnosząc się do krytycznych głosów pod jego adresem w partii, Ryszard Petru oznajmił, że "nie czuje się szkodnikiem". – Nie traktuję tych wypowiedzi poważnie. Natomiast każdy ma prawo startować w wyborach na przewodniczącego. Partia, jak widać, ma różne nurty, akurat ten nurt przedsiębiorczy zagłosował na mnie. To było prawie 100 osób. W związku z tym należy też uwzględnić tę wrażliwość członków partii. W partiach politycznych trzeba do tego wszystkiego podchodzić z dystansem – mówił.

– Koledzy, rozumiem, trochę się zapędzili w emocjach. (...) Wybaczam chrześcijańsko, bo uważam, że nie wiedzą co czynią – dodał.

Czytaj też:
Hołownia wicepremierem? "Byłby doskonały"
Czytaj też:
Co zrobi Donald Tusk? Rzepecki: Moim zdaniem od jutra rozbiór Polski 2050


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: RMF FM
Czytaj także