Rząd powoła zespół, który zbada polskie wątki w aferze Epsteina – poinformował premier Donald Tusk. Ocenił, że to sprawa "zupełnie bez precedensu". – Zdecydowaliśmy wspólnie z ministrem sprawiedliwości, prokuratorem generalnym i ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych o powołaniu zespołu analitycznego i być może także rozpoczęciu śledztwa, jeśli analizy potwierdzą nasze obawy, w związku ze skandalem pedofilskim w Stanach Zjednoczonych – powiedział Tusk we wtorek (3 lutego) przed posiedzeniem rządu.
Ocenił, że "to sprawa zupełnie bez precedensu", która "zajmuje uwagę polskiej opinii publicznej". Epsteina nazwał "organizatorem tego szatańskiego kręgu".
Zapowiedział, że rząd zrobi wszystko, "żeby i ci, którzy są za to odpowiedzialni i ewentualnie pokrzywdzeni, żeby nie tylko widzieli aktywność państwa polskiego, ale żeby też zadośćuczynić, jeśli będzie taka potrzeba i przede wszystkim, żeby skutecznie ścigać tych, którzy dopuszczają się tak koszmarnych zbrodni".
Tusk chce skłócić PiS z Trumpem
Wirtualna Polska informuje, że zapowiedziany przez lidera KO specjalny zespół do analizy akt Jeffreya Epsteina nie zostanie powołany na takich samych zasadach, jak komisja gen. Stróżyka ds. badania rosyjskich wpływów. "Na razie więc w planach nie ma tworzenia specjalnej uchwały rządu powołującej taki zespół, który składałby się z przedstawicieli obozu rządzącego i zewnętrznych ekspertów. Rozmówca z otoczenia Donalda Tuska przewiduje, że raczej będzie to roboczy zespół prokuratorski, który stosunkowo szybko przystąpi do prac, a zadanie jego utworzenia powierzone zostanie ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi i ministrowi koordynatorowi służb Tomaszowi Siemoniakowi" – podano. W skład zespołu mają wchodzić policjanci i prokuratorzy.
– Nie wiemy nawet, czy będą jakieś konkretne efekty tych prac, np. w postaci zarzutów dla konkretnych osób. Ale od tego jest prokuratura, by takie rzeczy posprawdzać. A może po zapowiedzi premiera zaczną się zgłaszać sygnaliści? – zastanawia się rozmówca z kręgów rządowych.
WP informuje też o politycznych korzyściach, jakie chce uzyskać Tusk. Premier wiedząc, że sprawa akt Epsteina jest niewygodna dla przywódcy USA, próbuje w ten sposób osłabić PiS. Rozmówca z otoczenia szefa rządu mówi wprost: "nie przypominamy sobie tak wielkiej afery dotyczącej tak wielu wpływowych ludzi". – Mamy gościa, który jest u szczytu władzy, chce sterować światem i ma w tym wsparcie czołobitnej, europejskiej prawicy. Do tego polskie media traktowały tę sprawę trochę po macoszemu. Ruch premiera powoduje, że media tym będą więcej żyć – twierdzi.
"Tuskowi chodzi o osłabienie PiS, który w ostatnich miesiącach buduje się głównie na dobrych relacjach z amerykańską administracją i bezpośrednich relacjach Nawrockiego z Trumpem" – czytamy. – PiS jest w głupiej sytuacji. Jedyny ich oręż, odkąd przejęliśmy rządy, to Trump – komentuje informator z rządu.
Czytaj też:
Bosak krytycznie o ruchu Tuska. "KGB to jest na Białorusi, nie w Rosji"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
