Południowy Kaukaz – poligon w walce o "pokojowego" Nobla
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

Południowy Kaukaz – poligon w walce o "pokojowego" Nobla

Dodano: 
Donald Trump i J.D. Vance
Donald Trump i J.D. Vance Źródło: Wikimedia Commons
Po przeszło dwóch dekadach od ostatniej wizyty wiceprezydenta USA Dicka Cheneya w Azerbejdżanie do tego kraju przyjedzie za dwa tygodnie wiceprezydent D.J. Vance.

Biały Dom słusznie uznał, że regionem, w którym prezydent Donald Trump rzeczywiście najbardziej prawdopodobnie może wymusić pokój jest Kaukaz Południowy. To dlatego USA inicjowały,a potem otworzyły parasol nad rozmowami Baku-Erywań. W ten sposób pozbawiły Rosję funkcji rozgrywającego w tym regionie. Bo przecież przez lata Putin zapraszał, na przykład do Soczi, prezydentów Armenii i Azerbejdżanu – i tam wysłuchiwał ich racji niczym bożek Światowid o wielu twarzach: raz brał rację Ormian (znacznie częściej), raz Azerów (historycy radzą, aby mówić: Azerbejdżan) w myśl zasady "Divide et impera" – "dziel i rządź". W buty Putina chciał wejść poprzedni szef Rady Europejskiej, były premier Belgii Charles Michel, ale ostatecznie przegrał tę rozgrywkę z prezydentem Rosji. Trump był skuteczniejszy i od lidera UE, i od przywódcy Federacji Rosyjskiej.

Po szczycie USA-Azerbejdżan-Armenia w dniu 8 sierpnia 2025 r. już po dwóch tygodniach przedstawiciele amerykańskiej administracji udali się do Baku i Erywania. Był sierpień i środek wakacji w UE: instytucje unijne w oczywisty sposób, jak zawsze o tej porze roku, nie pracowały. Ten amerykański aktywizm w zderzeniu z unijnym lenistwem, poczuciem, że "jakoś to będzie", ale też arogancją i uznaniem, iż Bruksela może być jednocześnie nauczycielem, prokuratorem i sędzią na Południowym Kaukazie był czytelnym sygnałem dla całego obszaru postsowieckiego, że z Amerykanami warto grać...

Baku ma teraz świetne relacje z Waszyngtonem. 47. prezydent USA spotykał się już z prezydentem Ilhanem Alijewem na rozmowach bilateralnych ku radości Turcji, która w sprawie Syrii może liczyć na poparcie Waszyngtonu, robiącego to nawet wbrew Tel-Awiwowi. Ankara zaś od lat rozwija nad Baku polityczny parasol. Nie tylko polityczny, skoro to właśnie turecka broń rozstrzygnęła na rzecz Azerbejdżanu krótką wojnę z Armenią posługującą się z kolei rosyjskim uzbrojeniem.

Azerbejdżan mądrze "lewarował" swoją pozycję wobec Białego Domu. Oto bowiem wiosną 2025 Baku zawarło daleko idące porozumienie handlowo-gospodarcze z Chinami. I jakoś nie spotkało się to z wyraźnym sprzeciwem Jankesów. Co więcej, okazało się, że w ten sposób ów bogaty dzięki ropie, ale przecież niezbyt duży pod względem liczby ludności kraj (10 milionów mieszkańców) skutecznie realizuje politykę "balance of power". Porozumieniem z Pekinem tak naprawdę Azerbejdżan wzmocnił sobie pozycję negocjacyjną w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Teraz, a konkretnie wiosną 2026 r., analogiczne strategiczne porozumienie Baku zawrze – już zapadła taka decyzja – z Waszyngtonem. Zatem Azerbejdżan umiejętnie potrafi "lewarować" swoje miejsce w geopolitycznej rozgrywce z USA.

Czy nie jest to czasem dobry przykład dla nas?

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także