O kim piszę? A o członkach KRS nowej kadencji. Tak kombinowali, że aż się zdelegalizowali.
Tonący brzytwy się chwyta
Ludzie wchodzący w skład obecnej KRS nie ukrywali, że instytucja ta ma im posłużyć do sądowej rekonkwisty. Stanowi klucz od odwrócenia reformy wymiaru sprawiedliwości, którą przez lata kontestowali, zarzucają brak praworządności. Źródłem tego bezprawia miała być “nielegalna” KRS poprzednich dwóch kadencji. Wybrana przez polityków miała zakażać cały system wymiaru sprawiedliwości.
Ja wprawdzie jeszcze nie wiem, jak oni sobie to przywracanie praworządności w sądach wyobrażają, i w jakim trybie chcą procedować? Może uchylając skonsumowane już uchwały wskazujące kandydatów na sędziego (Prezydent dokonał już powołania), czy w jakiś inny równie niemądry sposób. Ale coś tam pewnie sobie wymyślą, skoro ta demolka nie wyszła im w drodze ustawowej. Przecież tonący brzytwy się chwyta.
Czekali więc niecierpliwie na pierwsze posiedzenie, by się ukonstytuować w nowym składzie, dokonać wyboru władz i rozpocząć swój marsz na Rzym. Przepraszam, marsz po sądy. Dlatego kiedy Pierwszy Prezes SN zwołał posiedzenie KRS, (prawie) wszyscy się karnie stawili i pod jego przewodnictwem przeprocedowali wybór przewodniczącego. Udzielali przy tym licznych wywiadów i komentarzy, w których słychać było wyraźną ulgę. Od dłuższego czasu wisi im przecież nad głową pytanie, czy ten ich hybrydowy wybór przez Sejm i sędziowskie stowarzyszenia jest zgodny z ustawą i w ogóle ważny.
Pocieszę ich. Drodzy Państwo, przestańcie się martwić tym wyborem. Macie większy problem, który sami sobie stworzyliście. Was po prostu nie ma w sensie prawnym. W czwartek 11 czerwca nie doszło wcale od ukonstytuowania składu KRS w rozumieniu Konstytucji.
Nielegalny KRS
Dlaczego tak piszę? To przecież oczywiste. Zgodne z art. 20 ust. 3 ustawy o KRS „pierwsze posiedzenie Rady po zwolnieniu stanowiska Przewodniczącego zwołuje Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego na dzień przypadający nie później niż w terminie 30 dni od dnia zwolnienia stanowiska Przewodniczącego. Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego przewodniczy obradom do czasu wyboru nowego Przewodniczącego”.
W kolejnych przepisach tj. ust. 4 i ust. 5 są też dwie formuły alternatywne. W pierwszym z nich czytamy, że w przypadku gdy nie doszło do zwołania posiedzenia Rady w sposób, o którym mowa w ust. 3, pierwsze posiedzenie Rady zwołuje najstarszy wiekiem członek Rady będący sędzią albo sędzią w stanie spoczynku, na dzień przypadający nie później niż w terminie 14 dni od dnia upływu terminu, o którym mowa w ust. 3. Sędzia ten przewodniczy obradom do czasu wyboru nowego Przewodniczącego. W kolejnym, że „w przypadku, gdy nie doszło do zwołania posiedzenia Rady w sposób, o którym mowa w ust. 4, obowiązek zwołania pierwszego posiedzenia Rady przechodzi kolejno na najstarszych wiekiem członków Rady będących sędziami albo sędziami w stanie spoczynku. Przepis ust. 4 stosuje się odpowiednio”.
I w tym miejscu spytam, gdzie ta grupa parlamentarnych wybrańców zostawiła rozum? Aż tak im się spieszyło?
Czwartkowe posiedzenie zwołał Pierwszy Prezes SN, sędzia Zbigniew Kapiński. I tu przypomnę szacownemu gronu udającemu KRS, że wg ich nomenklatury sędzia Kapiński jest neosędzią (przepraszam Pana Prezesa), co ta grupa uzasadnia szeregiem (idiotycznych) wyroków trybunałów międzynarodowych i słynną (choć jeszcze głupszą) uchwałą wydaną w składzie trzech, a właściwie dwóch i pół, Izb SN. Jeszcze jakoś przed tygodniem, na sędziego Kapińskiego rzucano wszelkie możliwe kalumnie. Sam minister sprawiedliwości mówił publicznie, że Kapiński nie jest legalnym Pierwszym Prezesem SN. Nazywał go nie tylko neosędzią, ale też „pełniącym obowiązki” Pierwszego Prezesa. W TVN wygłosił mowę, że Pierwszym Prezesem SN może być tylko legalnie powołany sędzia.
I jak to się stało, że na wezwanie tego nielegalnie powołanego sedziego, a więc nie-Pierwszego Prezesa SN, ta grupa prawniczych purystów, zażarcie broniąca tzw. praworządności, stawiła się, by ukonstytuować nowy skład KRS i wybrać przewodniczącego? Jak ten nie-sędzia i nie-Pierwszy Prezes SN mógł zwołać posiedzenie, skoro jako taki nie jest organem wskazanym w ustawie o KRS? Ale jeśli już to się stało, to jaki był status tego posiedzenia i podjętych tam uchwał?
Grzech pierworodny
Ja to widzę tak. Ponieważ posiedzenie zarządził nie-Pierwszy Prezes SN i nie-sędzia SN, i to wg kryteriów wskazywanych właśnie przez obecnie wyłonionych członków KRS, uprawnione jest twierdzenie, że tak ukonstytuowany KRS tej kadencji jest nielegalny. Bo jest obciążony grzechem pierworodnym – sędzią Kapińskim.
W tej sytuacji zastanawiam się, jak KRS, sama ukonstytuowana z naruszeniem prawa, chce wydawać uchwały przywracające praworządność w polskich sądach? Jak chce usuwać neosędziów, skoro sama zbudowana jest na aktywności neosędziego? Może powinna zawiesić swoje działanie i zapytać o to w Strasburgu?
A problemów narobili sobie na własne życzenie. Wiem, język mocno swędział, ale wystarczyło się zamknąć na chwilę i nie podważać statusu sędziego Kapińskiego. Albo poczekać i nie przyjść na to pierwsze zwołane, a właściwie formalnie niezwołane, posiedzenie. A następnie zwołać się samemu w trybie art. 20 ust. 4 lub ust. 5 ustawy o KRS. Nikt by nie mógł nawet nic pisnąć o jakimś naruszeniu prawa. “Praworządna” KRS przywracałaby praworządnośc w sądach. Pięknie to brzmi, prawda? A teraz wszystko, co podpisze tzw. przewodniczący KRS, rząd i minister sprawiedliwości powinni oprotestować. Bo przecież procedura powołania przewodniczącego była przeprowadzona nielegalnie. Zainicjowała ją osoba nie zajmująca stanowiska wskazanego w ustawie.
A zrobi się jeszcze ciekawiej, kiedy Prezes Kapiński będzie brał udział w kolejnych posiedzeniach KRS i głosowaniach nad uchwałami. Jako ten nie-sędzia i nie-Pierwszy Prezes SN, nie może być członkiem KRS. Ja tylko przypomnę, że Pierwszy Prezes SN jest obligatoryjnym członkiem KRS, wskazanym przez Konstytucję (art. 187). Jeśli sędzia Kapiński nie jest tym Pierwszym Prezesem SN, to członkiem KRS też nie jest. Choć myślę, że w tej sytuacji tym bardziej powinien przychodzić i głosować.
Wprawdzie jest jeszcze szansa, że już na kolejne posiedzenia nie zostanie wpuszczony. Ale od razu podpowiadam, że nie będzie to dobre rozwiązanie. Po prostu taka kwadratura koła. Warto to przemyśleć.
I na tym kończę ten krótki felieton, bo się zadławię ze śmiechu. Geniusze prawa.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
