Kłopoty Giertycha po ujawnieniu nagrania z Kaczyńskim

Kłopoty Giertycha po ujawnieniu nagrania z Kaczyńskim

Dodano: 
Roman Giertych (KO)
Roman Giertych (KO) Źródło: PAP / Marcin Obara
Rzecznik Dyscyplinarny Adwokatury zajmie się sprawą mecenasa i posła KO Romana Giertycha w związku z ujawnieniem fragmentu nagrania z przesłuchania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie dotyczącym "dwóch wież".

Jak poinformowała rzeczniczka Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, po analizie doniesień medialnych Rzecznik Dyscyplinarny Warszawskiej Izby Adwokackiej wszczęła postępowanie sprawdzające. W najbliższych dniach sprawa ma zostać przekazana Rzecznikowi Dyscyplinarnemu Adwokatury adw. Ewie Krasowskiej – podaje "Fakt".

Chodzi o ujawnienie przez portal Goniec.pl fragmentu nagrania z czerwcowego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie dotyczącym planowanej inwestycji spółki Srebrna, określanej jako sprawa "dwóch wież". Na nagraniu prezes PiS odnosi się m.in. do relacji z Romanem Giertychem.

Prokurator wskazuje na Giertycha, Giertych na prokuraturę

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że spośród osób niebędących przedstawicielami prokuratury dostęp do całości akt uzyskał jedynie Giertych. Dodał, że wszyscy uczestnicy czynności zostali pouczeni o odpowiedzialności karnej za bezprawne ujawnienie materiałów z postępowania przygotowawczego przed ich ujawnieniem w sądzie.

Prokuratura prowadzi obecnie czynności sprawdzające okoliczności wycieku nagrania.

Giertych odrzucił sugestie, że to on odpowiada za ujawnienie nagrania. W rozmowie z "Faktem" stwierdził, że twierdzenia prokuratury są nieprawdziwe, ponieważ dostęp do akt miała również sama prokuratura. Według niego nagranie mogło wyciec właśnie z organów ścigania.

Zgodnie z art. 241 Kodeksu karnego bezprawne rozpowszechnianie materiałów z postępowania przygotowawczego przed ich ujawnieniem w postępowaniu sądowym jest zagrożone grzywną, karą ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do dwóch lat.

Sprawa "dwóch wież" umorzona. Kulisy decyzji

Pod koniec czerwca prokuratura umorzyła śledztwo dotyczące tzw. afery "dwóch wież", uznając, że nie doszło do oszustwa na szkodę austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, który przygotowywał inwestycję, a kiedy nie otrzymał wynagrodzenia, zaczął nagrywać prezesa PiS.

W uzasadnieniu ujawnionym przez "Gazetę Wyborczą" śledczy wskazali, że przedsiębiorca pozostawał w "subiektywnym, mylnym przekonaniu", iż Jarosław Kaczyński był osobą decyzyjną w spółce Srebrna.

Czytaj też:
Gerald Birgfellner. Kim jest człowiek, który nagrywał Kaczyńskiego?

Opracował: Damian Cygan
Źródło: Fakt
Czytaj także