W opublikowanym w mediach społecznościowych oświadczeniu Ziobro napisał, że ma "głęboki szacunek dla amerykańskiej demokracji, Konstytucji Stanów Zjednoczonych i zasad państwa prawa". Zadeklarował, że jest gotów na "rzetelną, uczciwą i bezstronną weryfikację" zarzutów kierowanych wobec niego oraz całego kontekstu postępowania.
Były szef MS ocenił, że amerykańskie instytucje zbadają nie tylko treść wniosku o ekstradycję, lecz także – jak stwierdził – okoliczności jego powstania oraz sposób działania polskich organów.
Ziobro zarzucił premierowi Donaldowi Tuskowi, ministrowi sprawiedliwości Adamowi Bodnarowi i ministrowi sprawiedliwości Waldemarowi Żurkowi, że publicznie przesądzali o jego winie przed rozstrzygnięciem sprawy przez sąd. Według niego działania te mają charakter "politycznego odwetu", a nie wymiaru sprawiedliwości.
Ekstradycja z USA. Ziobro odpowiada na wniosek prokuratury
Były minister stwierdził również, że nie zamierza "legitymizować działań", które uważa za bezprawne. Odnosząc się do wniosku o ekstradycję, ocenił, że Stany Zjednoczone kierują się niezależnością sądów i poszanowaniem praw jednostki, dlatego – jak napisał – "bez trudu dostrzegą przesłanki wskazujące na polityczny charakter i motywy tej sprawy".
Ziobro wyraził także przekonanie, że działania podejmowane wobec niego są elementem szerszego planu wymierzonego w największą partię opozycyjną oraz osoby sprzeciwiające się obecnej władzy. Zarzucił rządowi wykorzystywanie aparatu państwa przeciwko przeciwnikom politycznym.
W końcowej części oświadczenia były minister napisał, że liczy na niezależną ocenę sprawy przez amerykańskie instytucje. Dodał również, że – jego zdaniem – obecny rząd próbuje odwrócić uwagę od problemów, w tym narastającego kryzysu w ochronie zdrowia.
"Nieudolna władza zawsze chce przykryć swoją nieudolność. I ten wniosek (o ekstradycję – red.) temu też ma służyć" – podsumował Ziobro.
Czytaj też:
"Giertych, Nowak, Grodzki". Ziobro podaje nazwiska, mówi o odwecie
