Inwigilacja, systemowe wykluczenie i nieobecność Polonii amerykańskiej w debacie publicznej

Inwigilacja, systemowe wykluczenie i nieobecność Polonii amerykańskiej w debacie publicznej

Dodano: 
Flagi Polski
Flagi Polski Źródło: PAP / Albert Zawada
Waldemar Biniecki Polonia amerykańska jest jednym z największych paradoksów polskiej nowoczesności. Licząca miliony obywateli USA pochodzenia polskiego, zakorzeniona w elitach biznesu, kultury, nauki, wojska i polityki Stanów Zjednoczonych jest niemal całkowicie nieobecna w debacie publicznej III RP. Nie jest to przypadek.

Nie jest to przypadek. Jest to rezultat ciągłości systemowej: od inwigilacji w czasach PRL, przez kontrolowaną transformację, po współczesne mechanizmy symbolicznego i instytucjonalnego wykluczenia w III RP.

PRL: Polonia jako wróg zewnętrzny

Dla aparatu komunistycznego Polonia amerykańska nie była „diasporą”, lecz wrogim zapleczem geopolitycznym. To w USA działał Komitet Narodowy Amerykanów Polskiego Pochodzenia, Kongres Polonii Amerykańskiej, struktury wspierające rząd RP na uchodźstwie, Radio Wolna Europa i finansowanie opozycji antykomunistycznej.

Aparat bezpieczeństwa (MBP, następnie MSW/SB) realizował wobec Polonii kilka strategicznych celów:

  • Neutralizacja emigracji niepodległościowej – rządu RP na uchodźstwie, środowisk piłsudczykowskich, narodowych i niepodległościowych.
  • Rozbijanie jedności organizacyjnej Polonii poprzez konflikty personalne, dezinformację i kontrolowane inicjatywy.
  • Kontrola transferów finansowych – darowizn, funduszy pomocowych, stypendiów i wsparcia dla opozycji w kraju.
  • Rozpoznanie wpływów politycznych Polonii w Kongresie USA, mediach i Kościołach.
  • Budowa pozytywnego obrazu PRL za granicą poprzez tzw. „dyplomację społeczną” i agenturę wpływu.

Metody i narzędzia

Agentura i „kontakty operacyjne”

SB systematycznie werbowała informatorów wśród:

  • działaczy polonijnych,
  • duchowieństwa (szczególnie kapelanów i proboszczów parafii etnicznych),
  • dziennikarzy i redaktorów prasy polonijnej,
  • studentów i naukowców przyjeżdżających do PRL.

Werbunek opierał się na szantażu wizowym, kompromitujących materiałach, presji rodzinnej lub obietnicach kariery i dostępu do kraju.

Placówki dyplomatyczne i konsularne

Ambasady i konsulaty PRL były faktycznymi rezydenturami wywiadu i kontrwywiadu. Konsulaty:

  • sporządzały kartoteki aktywistów,
  • monitorowały uroczystości patriotyczne,
  • „opiekowały się” organizacjami skłonnymi do współpracy.

Operacje dezinformacyjne

Prowadzono tzw. „gry operacyjne”, mające:

  • skłócić liderów Polonii,
  • dyskredytować osoby wpływowe jako „ekstremistów” lub „antysemitów”,
  • osłabiać poparcie dla sprawy niepodległości Polski.

Kontrola wyjazdów i powroty do kraju

Osoby odwiedzające PRL były rozpracowywane przed i po wyjeździe, a ich kontakty w kraju trafiały pod obserwację. Wielu emigrantów objęto zakazami wjazdu lub „rozmowami ostrzegawczymi”.

Nie bez powodu gen. Czesław Kiszczak mówił o „tysiącach agentów wysłanych za granicę”. Polonia była polem walki wywiadowczej, a nie partnerem dialogu. Ten sposób myślenia – Polonia jako zagrożenie – nie zniknął w 1989 roku, lecz zmienił język.

III RP: miękka kontynuacja twardej kontroli

Po 1989 roku nie przeprowadzono żadnej realnej dekomunizacji aparatu odpowiedzialnego za politykę emigracyjną. Kadry, mentalność i archiwa pozostały w dużej mierze te same. W trakcie dociekań Kuryera Polskiego w inwentarzu archiwalnym IPN znajduje się 867 sygnatur archiwalnych dotyczących Polonii, od lat 1918 do 1990. Nikt nigdy nie podjął tego tematu.

W efekcie Polonia amerykańska została:

  • pozbawiona realnego wpływu na debatę strategiczną w Polsce,
  • sprowadzona do roli folklorystyczno-symbolicznej („święta, parady, pomniki”),
  • systemowo pomijana w mediach głównego nurtu,
  • ignorowana w procesach decyzyjnych państwa.

W III RP Polonia stała się „problemem wizerunkowym”, a nie zasobem państwowym. Jej liderzy – zwłaszcza ci niezależni, antykomunistyczni, konserwatywni czy republikańscy w sensie amerykańskim – nie pasowali do post okrągłostołowej narracji.

Mechanizmy wykluczenia: jak się usuwa Polonię z debaty

Nieobecność Polonii amerykańskiej w polskiej debacie publicznej nie polega na cenzurze wprost. Jest bardziej wyrafinowana:

  1. Brak reprezentacji medialnej
    Polonijni intelektualiści, publicyści, ekonomiści czy liderzy polityczni nie są zapraszani do ogólnopolskich mediów jako eksperci. Jeśli się pojawiają – to marginalnie, bez kontekstu strategicznego.
  2. Delegitymizacja elit polonijnych
    Stosuje się narrację: „nie znają realiów”, „żyją w przeszłości”, „nie mieszkają w Polsce, więc nie powinni się wypowiadać”, „nie płacą podatków w Polsce”. W oficjalnych spotkaniach z vipami z Polski nigdy nie wymienia się ani nie przedstawia lokalnych liderów polonijnych.
  3. Rozproszenie i klientelizm
    Zamiast jednego poważnego dialogu państwo–diaspora, mamy system grantów, konkursów i „opiekunów Polonii”, który sprzyja zależności, a nie podmiotowości.
  4. Zamilczanie niewygodnej historii
    Tematy takie jak agentura PRL wśród Polonii, operacje wywiadowcze, kompromitacje liderów czy przejmowanie organizacji po 1989 roku pozostają poza głównym nurtem debaty.

Dlaczego państwo boi się Polonii?

Polonia amerykańska:

  • myślała kategoriami interesu państwowego, a nie partyjnego,
  • elita emigracyjna myśli samodzielnie pamiętając na jakiej bazie zbudowana jest jej tożsamość,
  • rozumie realną geopolitykę USA,
  • posiada niezależne źródła finansowania i wpływu,
  • nie jest produktem III RP.

Polonia jest lustrem, w którym widać słabość polskiej elity postkomunistycznej: brak suwerenności narracyjnej, brak odwagi strategicznej i brak długiego horyzontu myślenia.

Polonia jako zmarnowany zasób geopolityczny

W świecie, w którym diaspora żydowska, ormiańska czy irlandzka stanowią kluczowy element soft power swoich państw, Polska dobrowolnie rezygnuje z jednego z największych atutów.

Polonia amerykańska mogłaby być:

  • zapleczem lobbingowym w Kongresie USA,
  • kanałem transferu kapitału i technologii,
  • pomostem cywilizacyjnym między Europą a Ameryką,
  • elementem realnej Pax Polonica – porządku opartego na sieci wpływów, a nie tylko na granicach.

Zamiast tego mamy ciszę. Ciszę wygodną dla tych, którzy boją się pytań o ciągłość władzy, archiwa i prawdziwą suwerenność.

Konkluzja

Nieobecność Polonii amerykańskiej w polskiej debacie publicznej nie jest jej winą. Jest świadomym wyborem państwa, które wciąż nie zerwało z logiką PRL: kontrolować zamiast współpracować, marginalizować zamiast włączać. Konkluzja ta dotyczy wszystkich ugrupowań politycznych od prawa do lewa, włączając w to tzw. byłą opozycję demokratyczną otrzymującą finanse na działalność od Polonii. Szkoda, że ci politycy o tym tak szybko zapomnieli.

Prawdziwa debata o przyszłości Polski bez Polonii jest debatą niepełną. A państwo, które ignoruje własną diasporę, rezygnuje z części swojej suwerenności – dobrowolnie i bez przymusu zewnętrznego.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także