Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wydał absolutnie kuriozalny wyrok, zgodnie z którym nauczyciele w szkole powinni nazywać chłopca, któremu wydaje się, że jest dziewczynką, zgodnie z jego upodobaniami. Ten chłopiec uroił sobie, że nazywa się Wiktoria i tak domagał się, żeby go nazywać. Sprawa trafiła ostatecznie do sądu.
Rozumiem z opisu, który znalazł się na portalu Rzeszów.info, że skoro mówimy tu o sędzie apelacyjnym, to jest to już druga instancja i to orzeczenie jest absolutnie kuriozalne. Nie chciałbym może zbyt mocno obrazić sędziego, który je wydał, więc powiem tylko, że ten sędzia musiał być bardzo mocno zideologizowany, a jego intelekt nie może być zbyt nachalny. Co ważne, to postępowanie prowadził radca prawny, który jest zaangażowany w działalność na rzecz tęczowych środowisk, czyli też ma bardzo mocną motywację ideologiczną i który, jak się dowiadujemy z artykułu na portalu, od dawna argumentuje, że uwaga nie ma przepisu zabraniającego nauczycielom nazywania takiej osoby tylko ze względu na jej urojenia w inny sposób niż ona nazywa się metrykalnie.