Dowódca amerykańskich sił lądowych Christopher LaNeve potwierdził, że Pentagon anulował wysłanie do Polski pancernej brygadowej grupy bojowej. Chodzi o około 4 tys. żołnierzy oraz sprzęt wojskowy, które miały trafić na wschodnią flankę NATO w ramach dziewięciomiesięcznej rotacji.
Co ważne, jeszcze w środę przedstawiciele polskiego rządu odnosząc się do doniesień medialnych w tej sprawie przekonywali publicznie, że sprawa nie dotyczy Polski. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że chodzi jedynie o "zapowiadaną wcześniej zmianę obecności części sił zbrojnych USA w Europie", a jego zastępca w resorcie Cezary Tomczyk twierdził, że doniesienia dotyczą Niemiec, nie Polski.
Czaputowicz: To klęska dyplomatyczna rządu
Do sprawy odniósł się we wtorek były minister spraw zagranicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego prof. Jacek Czaputowicz, który był gościem RMF FM. Sytuację ocenił jako "klęskę dyplomatyczną". Jak zaznaczył, chodzi o uszczuplenie liczby amerykańskich żołnierzy w Polsce o 40 proc. – To pęknięcie balonu, jakościowa zmiana. To przelanie czary goryczy – powiedział były szef MSZ.
Jak zauważył Jacek Czaputowicz, "to reakcja na politykę naszego rządu". – W każdym momencie wkładamy kij w szprychy polityki amerykańskiej, krytykujemy. Pojawiły się komentarze, że to reakcja na słowa Donalda Tuska, który pouczał USA, jak mają prowadzić politykę w kontekście wojny z Iranem – mówił gość RMF FM.
– Stany Zjednoczone do tej pory moim zdaniem chroniły Polskę, krytykowały raczej Niemcy. Teraz stwierdziły, że tego nie będą robić. Myślę, że decyzja USA to efekt działania naszego rządu – tłumaczył prof. Czaputowicz. Podkreślił także, że "jesteśmy pogubieni w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi".
Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz rozmawiał z Hegsethem. Ważne informacje ws. żołnierzy USACzytaj też:
Kulisy decyzji USA ws. redukcji wojsk. "Jest źle"
