Czesław Miłosz, poeta i dyplomata rządu Bieruta, attaché kulturalny Polski Ludowej w Waszyngtonie i Paryżu, wybrał wolność, jak się wtedy mówiło, i to jeszcze z hukiem. Na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej w Paryżu prosząc o azyl polityczny i przedstawiając powody swojej decyzji, czyli niemożność dalszego życia w kłamstwie, które opublikował też w paryskiej „Kulturze” w tekście pt. „Nie”.
Początkowo komuniści, jak mieli w zwyczaju, zamierzali przemilczeć sprawę, ale ucieczka reżimowego dyplomaty była zbyt głośna i w październiku tego samego roku ruszyli do zmasowanego ataku. „Miłosz to swołocz i jedyna reakcja członka partii to splunąć mu w twarz” – oświadczyła towarzyszka Janina Broniewska, sekretarz organizacji partyjnej literatów.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
