W środę posłowie zajęli się projektem ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Na sali plenarnej odbyła się debata wokół sprawozdania komisji o rządowym projekcie. Projekt zakłada, że dwie osoby pełnoletnie, także tej samej płci, będą mogły zawrzeć umowę u notariusza, która – rejestrowana w USC – umożliwi stronom m.in. wybór ustroju majątkowego, ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, uzyskanie prawa do korzystania ze wspólnego mieszkania oraz nadanie drugiej osobie uprawnień do dostępu do informacji medycznych i działania jako pełnomocnik w sprawach codziennego życia.
Żukowska: W Polsce istnieją rodziny jednopłciowe
W imieniu Nowej Lewicy, głos zabrała szefowa klubu Anna Maria Żukowska. – To jest ustawa, która chroni rodziny, bo takie rodziny w Polsce, rodziny jednopłciowe, istnieją. A prawo jest po to, żeby rozpoznawać potrzeby społeczne, zjawiska społeczne, a nie udawać, że one nie istnieją. To nie jest żadna odpowiedź, to nie jest żadne rozwiązanie, chowanie głowy w piasek – stwierdziła.
– Adekwatna potrzeba poczucia bezpieczeństwa jest czymś, co jest właściwe każdemu człowiekowi. Niezależnie od tożsamości czy orientacji psychoseksualnej. I osobom żyjącym w związkach jednopłciowych, zarówno różnopłciowych, bo przecież to rozwiązanie także jest dedykowane takim parom, wszyscy chcemy mieć poczucie, że państwo chroni także nas, tę najmniejszą, podstawową komórkę społeczną – mówiła Żukowska.
"Ustawa chroni dzieci"
Przekonywała, że ustawa chroni "nasze dzieci, które mogą stać się w takiej sytuacji, gdy jako rodzic umrzemy, odejdziemy z tego świata i ono albo pozostanie osierocone przez jedną osobę, albo przez dwie, z którymi wychowuje się przez całe życie, tą drugą osobą, z którą czuje się właśnie bezpiecznie – wskazywała.
– Chciałabym, żeby więcej rozwiązań oczywiście znalazło się w tym projekcie, tak się nie stało. Nie jest to na pewno rozwiązanie, które jest rozwiązaniem marzeń społeczności LGBT+. Niemniej jednak jest pierwszym historycznym rozwiązaniem, dużym krokiem naprzód. Bo każdy może swoją rodzinę urządzać tak, jak chce, ale państwo właśnie nie powinno się do tego wtrącać. Powinno dawać możliwości i w zależności od tego, kto chce z nich skorzystać, ten skorzysta. Bo ta ustawa jest o miłości, o tych, którzy się kochają i chcą ze sobą żyć i wiedzieć, że państwo nie traktuje ich gorzej, niż tych, którzy mają taką możliwość prawną, żeby zalegalizować funkcjonowanie swojej rodziny, swojego związku – podsumowała poseł Lewicy.
Czytaj też:
Kaczyński o homoseksualizmie w Polsce. Padły mocne słowaCzytaj też:
W Zakopanem nie będzie transkrypcji "małżeństw" LGBT. Decyzja burmistrza
