Takie rzeczy powinny być karane.
Kleber Mendonça Filho jednym ruchem obrócił wniwecz wysiłek tysięcy ludzi zaangażowanych w tworzenie mitu słonecznej i beztroskiej Brazylii. Kraju żyjącego futbolem, sambą tudzież wyborami Miss Pupy. 160-minutowy „Tajny agent” to jeden z tych filmów, które chciałoby się odzobaczyć, ponieważ udowadnia, że w ziemskim edenie zalęgły się węże. Przyzwyczajeni do sielankowej wizji epoki Gierka i spodni z szerokimi nogawkami rzadko zdajemy sobie sprawę, że w Ameryce Południowej te czasy kojarzą się głównie z korupcją oraz przemocą.
Recenzja została opublikowana w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
