Kanał Zero opisał historię Dariusza Rozwadowskiego, nauczyciela historii, który bardzo się zdziwił, gdy otrzymał kartę mobilizacyjną do wojska, a w niej przydział na dowódcę kompanii saperów, czyli około 100–150 żołnierzy. W razie wojny lub mobilizacji miałby dowodzić specjalistycznym oddziałem. Dariusz Rozwadowski szkolenie wojskowe – trwające 6 tygodni – przeszedł blisko 20 lat temu. Ponadto jest tylko kapralem, a nie kapitanem czy chociaż porucznikiem. Na początku myślał, że to pomyłka, jednak szybko został wyprowadzony z błędu. Kiedy zapytał, czy zostanie przeszkolony, usłyszał, że żadne ćwiczenia nie są dla niego przewidziane.
Co ciekawe, Dariusz Rozwadowski pod wpływem swojej historii postanowił napisać książkę przedstawiającą szersze tło tej sytuacji. Publikacja „Na mięso armatnie. Taki los szykują Polakom?”, której współautorem jest poseł Konfederacji Korony Polskiej Włodzimierz Skalik, to opowieść o brutalnych mechanizmach wciągania państw w spirale napięć i o cenie, jaką płacą zwykli obywatele.
Absurdalna historia w wojsku. Skalik komentuje sprawę Rozwadowskiego
Włodzimierz Skalik, poseł Konfederacji Korony Polskiej, komentując w rozmowie z DoRzeczy.pl sprawę Dariusza Rozwadowskiego, podziękował mu za odpowiedzialną postawę. – Jego historia, którą zaprezentował w programie w Kanale Zero jest alarmująca, ale pozwolę sobie wyrazić pogląd, że nie jest to odosobniony przypadek. Z podobnymi sygnałami spotkałem się nie raz – stwierdził.
Zdaniem Włodzimierza Skalika przykład Dariusza Rozwadowskiego pokazuje, jak w bardzo złej sytuacji znajdują się polskie siły zbrojne. – To jest alarm, który powinien obudzić wszystkich decydentów, wszystkie osoby, od których zależy ten stan rzeczy. Sprawa, którą zaprezentował pan Dariusz, pokazuje, że mamy systemowe zaniedbania na wielu poziomach – poczynając od fundamentalnych założeń po ich codzienną realizację – mówił.
"Saperzy to szczególny rodzaj wojska"
Poseł KKP zwrócił uwagę, że saperzy to szczególny rodzaj wojska, gdzie od kadry dowódczej, ale i od szeregowych żołnierzy, by mogli rzetelnie spełniać swoje zadania bojowe, są wymagane szczególne umiejętności i kompetencje. – Przykładowo, jeżeli ktoś w wojsku ma jeździć typowym samochodem ciężarowym, wówczas można powierzyć taki pojazd wojskowy komuś, kto „w cywilu” pracuje jako zawodowy kierowca i osoba ta prawdopodobnie będzie dobrym żołnierzem kierowcą. Natomiast, jeżeli chodzi o umiejętności i kompetencje saperów, to nigdzie w cywilu się ich nie zdobędzie. Jeżeli na poziomie zwykłego szeregowego sapera wymagane są specjalistyczne umiejętności, to tym bardziej szczególne kompetencje powinien posiadać, ktoś, kto ma dowodzić kompanią wojska liczącą ponad setką takich żołnierzy – wskazał.
Skalik zauważył, że wojska tego rodzaju realizują bardzo skomplikowane zadania, od wykonania których zależy powodzenie w działaniach wielu innych formacji.
– Na przykład, jeżeli taka jednostka saperów nie zdąży na czas, bo nie będzie umiała zbudować przeprawy na rzece, bądź też nie usunie przeszkód, nie udrożni szlaku komunikacyjnego lub też nie rozminuje pola minowego, może spowodować ogromne straty nie tylko własne ale również w innych oddziałach, których działanie zależy od wykonania zadań przez tychże saperów – podkreślił.
Włodzimierz Skalik ocenił, że „trudno sobie wyobrazić, iż skomplikowany sprzęt inżynieryjny i zadania saperskie miałyby być powierzone osobom, które nie mają najmniejszego przygotowania w tej dziedzinie”.
Sytuacja z Rozwadowskim "jest niepojęta"
Zdaniem posła Konfederacji Korony Polskiej sytuacja z Dariuszem Rozwadowskim jest niepojęta.
– Rodzi ona wiele pytań. Należałoby zapytać, kto i na jakiej zasadzie podejmuje decyzje o takich przydziałach mobilizacyjnych? Jak to możliwe, że w procesie tworzenia wysokospecjalistycznej jednostki saperów nie ma etapu weryfikacji przydatności poszczególnych żołnierzy rezerwy do powierzanych funkcji i zadań? Dlaczego nie ma systemowych rozwiązań co do szkolenia i uzupełnienia specjalistycznej wiedzy i kompetencji by każdy mógł w przyszłości należycie wykonywać obowiązki wynikające z danego przydziału mobilizacyjnego? W końcu dlaczego zignorowano uwagi i zastrzeżenia Dariusza Rozwadowskiego, zgłaszane przez niego w Wojskowym Centrum Rekrutacji, na co dzień nauczyciela historii, który z pracami inżynieryjnymi nigdy nie miał do czynienia? – wskazał.
Włodzimierz Skalik zwrócił uwagę, że rodzi się pytanie o systemowe rozwiązania. – Słuchając tej całej opowieści włos na głowie się jeży – dodał.
Zaznaczył, że Konfederacja Korony Polskiej jest środowiskiem polityczny, do którego żołnierze i przedstawiciele innych służb mundurowych mają duże zaufanie i bardzo często przychodzą do nas, posłów i z troską dzielą się informacjami o złym stanie ich formacji.
W ocenie posła „to pozwala stwierdzić, że zła sytuacja jest również w wielu jednostkach zawodowej służby wojskowej”.
– Żołnierze pełniący zawodową służbę, narzekają na fatalną sytuację sprzętową wynikająca z rozbrojenia polskich sił zbrojnych i przekazania dużych ilości uzbrojenia na Ukrainę. Zwracają uwagę, iż w ostatnim czasie, mimo że mają mniej sprzętu, to intensywność działania i wykonywania różnych zadań jest większa niż w przeszłości. Więc i żołnierze, i sprzęt, nie wytrzymuje tego obciążenia – tłumaczył.
"Na mięso armatnie. Taki los szykują Polakom?"
Włodzimierz Skalik nawiązał też do książki, którą napisał wraz z Dariuszem Rozwadowskim – „Na mięso armatnie. Taki los szykują Polakom?”. Podkreślił, że Dariusz Rozwadowski miał odwagę publicznie o mówić o problemie, o których inni wolą milczeć.
– Niech to będzie sygnał alarmowy i być może przynajmniej część decydentów obudzi się i podejmie działania, by tę sytuację zmieniać – mówił.
Polska wydaje na zbrojenie największe kwoty
Poseł Konfederacji Korony Polskiej przypomniał, że Polska należy do grona państw, które wydają na zbrojenia największe kwoty.
– Wydajemy na zbrojenia rocznie mniej więcej tyle, co Turcja, która posiada drugą po Stanach Zjednoczonych armię wśród państw NATO – pod względem liczebności wojska i jakości uzbrojenia. Jak wypadają polskie siły zbrojne w zestawieniu z Turcją? Proszę sobie wyobrazić, że Turcja jest w stanie wyprodukować samolot myśliwski piątej generacji, a my nie jesteśmy w stanie, wydając tak ogromne pieniądze, skonstruować i wyprodukować porządnych dronów czy systemów obrony antydronowej, na co nakłady są nieporównywalnie mniejsze – zauważył.
W ocenie rozmówcy DoRzeczy.pl to jak soczewce pokazuje, że Polska źle i nieefektywnie wydaje pieniądze na zbrojenia.
– To jest ogromny problem, jeżeli chodzi o finansowanie sił zbrojnych. Polska wydaje ogromne kwoty pieniędzy podatnika czy też zadłużając się kosztem przyszłych pokoleń, a okazuje się, że efektywność tych wydatków jest beznadziejnie niska. Przeznaczamy rocznie na zbrojeni podobne kwoty jak Ukraina, która jest już cztery lata w stanie wojny. Gdy przyglądam się, jaka jest sytuacja w polskich siłach zbrojnych, to boję się myśleć o tym, co by się stało, gdybyśmy znaleźli się w podobnej sytuacji konfliktu zbrojnego. To jest perspektywa budząca grozę i niepokój – stwierdził.
Innym przykładem, który podał poseł, jest Iran, który od 28 lutego jest w stanie wojny i zderza się z dwoma potęgami militarnymi – USA i Izraelem.
– Okazuje się, że obserwatorzy tego konfliktu są zaskoczeni, iż mimo ogromniej asymetrii pomiędzy walczącymi stronami, Iran dobrze sobie radzi – mówił.
Zdaniem Włodzimierza Skalika przy okazji konfliktu USA i Izraela z Iranem, ujawnia się efekt wielu dziesiątek lat irańskich przygotowań.
– To nie jest efekt jednorocznej czy dwuletniej mobilizacji. To efekt mądrego i konsekwentnego budowania systemowych rozwiązań skutecznych nawet w zderzeniu z takimi potęgami, z jakimi mają Irańczycy dzisiaj do czynienia. To efekt budowania systemów obronnych opartych głównie na rodzimych rozwiązaniach i rodzimej suwerennej produkcji – powiedział.
Poseł Konfederacji Korony Polskiej stwierdził, że „to jest coś, czego praktycznie w Polsce nie ma” choć wydajemy rocznie na zbrojenia 2-3 krotnie więcej niż Iran.
– Pamiętamy okres poprzednich rządów Tuska, który likwidował kolejne jednostki wojskowe i redukowane wydatki na zbrojenia. I później przychodzi okres przesady w drugą stronę – nagłe wydatkowanie przez rząd Morawieckiego i Tuska ogromnych kwot bez planu, byle tylko sprawnie wydać pieniądze czy to pieniądze podatnika czy to pożyczone w jakiś instytucjach finansowych – najlepiej na zakupy w obcych firmach zbrojeniowych – ocenił.
W opinii rozmówcy DoRzeczy.pl „gdy spojrzymy na stan polskiego przemysłu zbrojeniowego, to wyłania się fatalny obraz wynikający z braku systemowego, konsekwentnego działania kolejnych rządów, które jawią się raczej jako kolejne grupy lobbingowe obcych interesów”.
– Nie da się stworzyć porządnego i nowoczesnego polskiego przemysłu zbrojeniowego, jeżeli nie ma systematycznej pracy badawczej i nie ma konsekwentnie realizowanego planu budowy i utrzymania nowoczesnych sił zbrojnych niezależnie od tego, kto jest u władzy. Ukraina i Iran całkiem dobrze radzą sobie w konfliktach, w których się znalazły. W obu przypadkach mamy do czynienia z dużą asymetrią potencjałów militarnych, ale też w jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z oparciem sił zbrojnych na własnych zasobach, na rodzimym przemyśle zbrojeniowym. Zwracam uwagę, że w obu przypadkach, mamy do czynienia ze zdecydowanie liczniejszymi formacjami w porównaniu do polskich aktualnych możliwości. To kolejne ogromne wyzwanie. Zatem ważne jest również wypracowanie koncepcji, która by pozwalała zbudować dużo liczniejsze zaplecze ludzkie o wysokich kompetencjach, przydatnych w wojsku.– podkreślił.
Włodzimierz Skalik zapytał „czy Szwajcarzy są w czymkolwiek lepsi od Polaków?”.
– Czy nie można podobnie, jak Szwajcarom, zaufać Polakom? W Szwajcarii powszechnym zjawiskiem jest to, że wszystkie osoby, które deklarują swoje zaangażowanie jako żołnierze rezerwy, przechowują swoją broń w domu, z którą też regularnie ćwiczą. Ten model wyjątkowo mi się podoba. Podobnie jak model fiński. Uważam, że Polacy również mogliby uczestniczyć w podobnym systemie. To by skokowo poprawiło zdolności obronne państwa polskiego – wystarczy skopiować sprawdzone, dobre rozwiązania. Wymaga to jednak zasadniczej zmiany rządzących w podejściu do powszechności umiejętności strzeleckich i posiadania broni przez Polaków. Niestety, obserwuję wśród polityków dość powszechne panowanie hoplofobii, czyli irracjonalnej niechęci do broni i jej posiadaczy. Skutki tego stanu rzeczy są opłakane i rodzą ogromne niebezpieczeństwa dla całej naszej wspólnoty narodowej – tłumaczył.
–Ja jestem akurat strzelcem sportowym i od lat ćwiczę, trenuję swoje umiejętności strzeleckie. Jednocześnie widzę jak bardzo trudno jest Polsce osobom, które chcą zdobywać kompetencje w tym zakresie, jakie się stawia przeszkody i trudności – zauważył.
Przykład Dariusza Rozwadowskiego powinien być impulsem do debaty
Zdaniem posła Konfederacji Korony Polskiej przypadek Dariusza Rozwadowskiego powinien być impulsem do rozważań i debaty nad różnymi aspektami zdolności obronnych naszej ojczyzny.
– Zróbmy wszystko, by ten impuls wywołał jak najwięcej pozytywnych procesów pozwalających zmienić tę jakże niebezpieczną sytuację – dodał.
Włodzimierz Skalik przypomniał, że często w dyskusjach nad zdolnościami bojowymi naszych sił zbrojnych odnosimy się do historii II wojny światowej i krytycznie oceniamy to jak poradziliśmy sobie w 1939 roku wobec napaści ze strony dwóch agresorów.
– Nie chcę nawet myśleć, co by było dzisiaj, gdybyśmy się znaleźli w podobnej sytuacji, zwłaszcza jeżeli agresja na Polskę odbyłaby się tak, jak wówczas – w sposób podstępny i zdradziecki z dwóch stron – ocenił.
Poseł podkreślił, że „historia przydziału mobilizacyjnego pana Dariusza Rozwadowskiego na dowódcę kompanii saperów świetnie opisana jest w książce „Na mięso armatnie. Taki los szykują Polakom?”, której lekturę szczerze polecam”.
Zdaniem Włodzimierza Skalika przykład Dariusza Rozwadowskiego „bardzo dobrze koresponduje z tym, co całkiem niedawno w mediach powiedział generał Bogusław Samol, który stwierdził, że Polska przez państwa z koalicji chętnych, czyli Wielką Brytanię, Francję i Niemcy, jest traktowana jako państwo buforowe, a polscy żołnierze jak mięso armatnie”.
– Nie tylko Brytyjczycy, Francuzi czy Niemcy nas tak traktują. Niestety osoby odpowiedzialne za zdolności bojowe polskich sił zbrojnych mają podobne podejście, czy to przyszłych dowódców czy szeregowych żołnierzy. To, co obserwujemy, źle wróży, temu co się stanie, gdyby – nie daj Boże – doszło do jakiegoś poważnego konfliktu zbrojnego na naszym terenie – podkreślił Włodzimierz Skalik.
Czytaj też:
Absurd w wojsku. Kompanią saperów ma dowodzić nauczyciel bez doświadczenia
