Piotr Włoczyk: W 1965 r. Amerykanie rozpoczęli trzyletnią kampanię lotniczą „Rolling Thunder”, która miała rzucić na kolana Wietnam Północny. Czy widać tu jakieś podobieństwa do tego, co USA robią dziś w Iranie?
Dr Jarema Słowiak: Podobieństwem jest na pewno wiara w to, że samą potęgą powietrzną Amerykanie są w stanie zmusić przeciwnika do konkretnych działań. Cele w obu przypadkach były oczywiście inne, ale jednak wiara w skuteczność US Air Force jest podobna.
W Wietnamie kampania powietrzna „Rolling Thunder” miała na celu wymuszenie ustępstw politycznych – chodziło o wstrzymanie pomocy dla partyzantów walczących w Wietnamie Południowym. Chociaż brzmi to jak cel militarny, to jednak była to przede wszystkim kwestia polityczna. Co ważne – cele „Rolling Thunder” nie były tak ambitne jak dziś, a i tak nie udało się złamać woli przeciwnika.
Jak potężne były naloty na Wietnam Północny?
W czasie tej kampanii Amerykanie użyli znacznych sił, ale jednak nie była ona prowadzona w takiej skali, jak by sobie tego życzył słynny gen. Curtis LeMay, który był „ojcem” lotnictwa strategicznego USA. To on był autorem słynnej wypowiedzi: „Możemy zbombardować Wietnam do epoki kamienia łupanego”.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
