Ja gorę!

Dodano: 
Ogień, zdjęcie ilustracyjne
Ogień, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Obraz Here and now, unfortunately, ends my journey on Pixabay z Pixabay
PRZEWODNIK TURYSTYCZNY PO I RZECZYPOSPOLITEJ Podróżując przez dawną Polskę, łatwo napotkać można było pozostałości po żywiole, którego panicznie bali się ówcześni mieszkańcy jej miast i wsi.

Pogorzeliska po pożarach. Miasta bowiem i zamki płonęły jak zapałki. Przyczynami były drewniana zabudowa, często ściśnięta w krętych uliczkach, powszechne używanie otwartego ognia i lekceważenie przepisów przeciwpożarowych. Niemal każde miasto polskie płonęło kilkakrotnie w czasach Rzeczypospolitej i mówiąc brutalnie – czasem pożar sprawiał, że odbudowywano je o wiele piękniejsze; w kształcie, który zachował się do dzisiejszych czasów.

Opisanie wszystkich wielkich pożarów przekracza ramy felietonu, opowiedzmy zatem o dwóch, których efekty widoczne są dzisiaj. Pierwszym była katastrofa ogniowa w Jarosławiu w nocy z 24 na 25 sierpnia 1625 r. Wówczas to trwał ogromny jarmark, na który ściągało do 20–30 tys. kupców z całej Europy, a na kilka tygodni miasto zamieniało się w jeden wielki bazar, sklepy zaś, czyli piwnice, składy i ulice, zapełnione były towarami.

Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Autor: Jacek Komuda
Księgarnia Do RzeczyKsiążki Jacka Komudy
można kupić w Księgarni Do RzeczyZapraszamy
Czytaj także