W czwartek (9 kwietnia) w Sali Kolumnowej Sejmu odbyła się zainicjowana przez nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego uroczystość "ślubowania wobec prezydenta", choć Karol Nawrocki był nieobecny.
Przysięgę złożyli: Magdalena Bentkowska, Marcin Dziurda, Krystian Markiewicz, Anna Korwin-Piotrowska, Maciej Taborowski i Dariusz Szostek. Sejm wybrał ich na stanowiska sędziowskie w marcu.
Wydarzenie wzbudziło kontrowersje i pytania o to, czy akt dokonany w budynku Sejmu ma w ogóle jakieś skutki prawne. Konstytucjonaliści są w tej sprawie podzieleni.
Co właściwie stało się w Sejmie?
Prof. Dariusz Dudek, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego uważa, że w Sejmie wydarzyło się "coś kuriozalnego".
– Przez te kilkadziesiąt lat nikt nie rozumiał inaczej tego wymogu złożenia ślubowania: jak w obecności twarzą w twarz z prezydentem. Tak to działało. A wczoraj wydarzyło się coś kuriozalnego. Próba interpretacji przepisów "tak jak my chcemy" jest po prostu porażająca. Ślubowanie nie odbyło się w obecności prezydenta, tylko było to rzekomo adresowane "do wiadomości" prezydenta. Pospieszyli się ci sędziowie i naprawdę to był z ich strony samobój. Nerwowość zainteresowanych, czyli większości sejmowej i samych sędziów, to jest sytuacja nowa. O ile jeszcze do wczoraj można było rozważać różne scenariusze, teraz są one zupełnie inne – powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską.
Sytuację zupełnie inaczej rozumie profesor Sławomir Patyra, kierownik Katedry Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Były kandydat na Rzecznika Praw Obywatelskich (zgłoszony w 202 roku przez PO i PSL) wskazuje, że "żadnej uzurpacji nie było".
– Procedura wyboru sędziów została zrealizowana skutecznie 13 marca, natomiast sędziowie Trybunału Konstytucyjnego – tak jak wszyscy inni funkcjonariusze państwowi, aby móc zacząć realizować swoje obowiązki – składają ślubowanie. Składa się je w stosunku do osoby, która to ślubowanie odbiera albo jest jego świadkiem. Tylko w istocie, skoro funkcjonujemy w demokratycznym państwie prawnym i Rzeczypospolitej Polskiej, która jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli, jak stanowi art. 1 Konstytucji, to tak naprawdę ci funkcjonariusze zobowiązują się poprzez owo ślubowanie wobec suwerena, że będą realizować zadania, które są im przewidziane i za które suweren również im płaci – powiedział.
Czytaj też:
Były prezes TK o decyzji prezydenta: Bardzo łatwo odczytać, o co tu chodziCzytaj też:
Zaradkiewicz o "ślubowaniu": Niestety jest to dewastacja państwa
