Tytuł ewidentnie wprowadza w błąd – bo ma wprowadzać! Chodzi o to, aby nie ujawniać faktu, że to nie żadni Szwedzi, tylko obywatele szwedzcy – muzułmanie mający następujące imiona: Mohamad, Aran, Jabril i Senal Saned. Wyznawcy Allaha przyjechali do Polski na gościnne występy. W klubie nocnym ze striptizem poznali sąsiada z Norwegii, po czym zastraszając go nożem zmusili do wypłaty pieniędzy z bankomatu. Jak widać Islam nie zakazuje striptizu, a obywatel Królestwa Norwegii zapewne był "niewiernym" więc zastraszenie go i "oskubanie" może nie jest jednak złamaniem reguł Koranu?
Jednak nie o bandytów – wyznawców proroka Mahometa mi chodzi, tylko o media nad Wisłą i Odrą, ale także niestety o naszą policję, które to środki masowego przekazu i służby same sobie nałożyły kajdany autocenzury. I owa autocenzura nie pozwala nazywać rzeczy po imieniu, jak ja czynię to w niniejszym tekście.
Ten mechanizm doskonale znany jest w Europie Zachodniej i to zarówno w krajach należących do Unii Europejskiej, jak i tych, które do niej nigdy nie należały, jak Norwegia i Szwajcaria, czy z niej wystąpiły, jak Wielka Brytania. Wszędzie tam "political corectnees", czyli "polityczna poprawność" praktycznie zakazuje podawania narodowości czy pochodzenia sprawców przestępstw oraz jaką religię wyznają. Jak widać owe widmo "politpoprawności", ta jedna z nowych plag egipskich przenosi się także do naszej ojczyzny. Zresztą widać to – nie zawsze, ale często – w przypadku przestępstw dokonywanych przez Ukraińców. Zwłaszcza tych mających w Polsce pobyt stały.
Trzeba walczyć z tą paranoiczną cenzurą, która chce ukrywać fakty przed własnym narodem. Pseudoargumenty, że nie należy – poprzez publikowanie prawdziwych informacji! – podburzać opinię publiczną i potęgować nastroje antymuzułmańskie, antyukraińskie, antygruzińskie itp. itd., są funta kłaków warte i w praktyce kreują fałszywy obraz polskiej rzeczywistości.
Apel do mediów i policji w naszym kraju: pod tym względem nie dajcie się "zwesternizować"!
