Często oburzamy się sposobem, w jaki jesteśmy przez nich traktowani, ale sami nie zadajemy sobie trudu, żeby zrozumieć, jacy oni są naprawdę. Żyjemy albo różnymi swoimi projekcjami, albo oczekiwaniami, że powinni być tacy i tacy, i jesteśmy sfrustrowani, kiedy okazuje się, że oni nie chcą być tacy, jakimi rzekomo „być powinni”.
Najbardziej chyba wymownym przykładem takiego podejścia jest Feliks Koneczny. Dość trafnie wypunktował on różne metody funkcjonowania naszego zachodniego sąsiada, ale całość swoich analiz ujął w ramie jednego wielkiego osądu: oskarżenia o przynależność do cywilizacji bizantyńskiej, a przecież to jest oczywiste, że Niemcy powinni być przedstawicielami cywilizacji łacińskiej, tak jak my Polacy! Twórczość Konecznego bardzo mocno nacechowana jest osądzaniem czy wręcz potępianiem innych cywilizacji za to, że nie są cywilizacją łacińską, czyli że ich przedstawiciele nie są tacy jak my… Przez to wartość diagnostyczna i praktyczna jego analiz jest mocno ograniczona, bo głównie budzi w Polakach jakiś żal, przygnębienie czy wręcz poczucie klęski, i w efekcie nie daje wskazówek jak żyć w świecie, który nie jest taki, jaki rzekomo powinien być.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
