Według służb zgłoszenie o incydencie wpłynęło w sobotę (23 maja) około godz. 8:00 czasu lokalnego od mieszkańców okolicy. Na miejsce skierowano policję, straż pożarną oraz wojsko. Funkcjonariusze odnaleźli szczątki, które prawdopodobnie należą do bezzałogowego statku powietrznego.
Łotewska policja zaapelowała do mieszkańców o niezbliżanie się do miejsca zdarzenia i śledzenie oficjalnych komunikatów. Pełniąca obowiązki premiera Łotwy Evika Silina poinformowała, że pozostaje w kontakcie ze służbami badającymi okoliczności wybuchu.
Świadek cytowany przez łotewskie radio LSM relacjonował, że dron leciał nad jeziorem, po czym zawrócił, stracił napęd i runął do wody, gdzie doszło do eksplozji. Według łotewskich sił zbrojnych, systemy monitoringu nie odnotowały naruszenia przestrzeni powietrznej kraju przez obiekt.
Kolejny incydent z dronem na Łotwie
Media przypominają, że na początku maja na terytorium Łotwy spadły ukraińskie drony, które uderzyły w puste zbiorniki paliwowe. Władze w Kijowie tłumaczyły wówczas incydent działaniem rosyjskich systemów walki elektronicznej.
Szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha napisał w serwisie X, że Kijów przeprosił państwa bałtyckie i Finlandię za "nieumyślne incydenty spowodowane przez rosyjskie systemy wojny elektronicznej, które przekierowywały ukraińskie drony".
Czytaj też:
Łotwa: Minister obrony odchodzi po incydencie z ukraińskimi dronami
