Kobieta jest podejrzewana o zakopanie na swojej dawnej posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem szczątków co najmniej 32 ludzkich płodów oraz odpadów medycznych. Areszt zastosowano na trzy miesiące, do 10 września 2026 roku.
Informację potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski. – Sąd w całości uwzględnił wniosek prokuratora i zastosował trzymiesięczny areszt wobec podejrzanej – przekazał.
Grozi jej 12 lat pozbawienia wolności
Magdalena H. usłyszała zarzut zbezczeszczenia zwłok oraz porzucenia odpadów niebezpiecznych. – Podejrzana usłyszała jeden zarzut, przestępstwo z art. 262 i art. 183 kodeksu karnego. Grozi za to do 12 lat pozbawienia wolności – poinformował prok. Ciechanowski. Śledczy podkreślają, że sprawa ma charakter rozwojowy, a kwalifikacja prawna może zostać rozszerzona wraz z postępem śledztwa.
Do odkrycia doszło podczas prac ziemnych prowadzonych na działce w Lutoryżu. To właśnie tam, na terenie należącym wcześniej do zatrzymanej lekarki, znaleziono zakopane szczątki ludzkich płodów. Dotychczas potwierdzono obecność 32 płodów. Prokuratura nie wyklucza, że liczba ta może wzrosnąć. Na miejscu zabezpieczono również dużą ilość odpadów medycznych, w tym płytki mikroskopowe oraz fragmenty dokumentacji.
"Sama przewiozła i zakopała"
W sobotę kobieta została przesłuchana. Jak przekazała prokuratura, nie zadeklarowała wprost, czy przyznaje się do winy, ale złożyła wyjaśnienia. – Podejrzana nie oświadczyła, czy przyznaje się, czy się nie przyznaje, natomiast złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że sama przewiozła i zakopała ujawnione na posesji płody ludzkie oraz inne odpady medyczne – powiedział prok. Ciechanowski.
Według ustaleń śledczych kobieta miała tłumaczyć, że płody pochodziły ze szpitala, gdzie pracowała w czasie pandemii COVID-19. Twierdziła, że prowadziła na nich badania.
Przed przesłuchaniem Magdalena H. trafiła do szpitala. Jak ustalono, źle się poczuła podczas transportu do prokuratury. – Złe samopoczucie wynikało z faktu, że podejrzana bierze leki, a dziś rano nie miała ich ze sobą. Nie zażyła ich – tłumaczył rzecznik prokuratury. Po badaniach została doprowadzona na przesłuchanie.
Śledczy sprawdzają kolejne tropy
Na posesji nadal pracują śledczy, technicy kryminalistyczni i biegli. W piątek teren sprawdzał również pies wyspecjalizowany w odnajdywaniu zwłok. Nie wskazał jednak innych miejsc na sąsiednich działkach.
Prokuratura podkreśla, że na razie nie ma dowodów na udział innych osób. – Nie mamy informacji ani żadnych dowodów, które wskazywałyby, że ktoś pomagał podejrzanej – zaznaczył prok. Ciechanowski.
Śledczy wystąpią teraz do szpitali, w których pracowała zatrzymana, o przekazanie dokumentacji. Badania mają ustalić wiek płodów oraz czas, przez jaki znajdowały się w ziemi. Na tym etapie prokuratura podkreśla, że nie ma dowodów, by kobieta dokonywała nielegalnych aborcji.
Czytaj też:
Makabra pod Rzeszowem. Ludzkie szczątki zakopane w ogrodzieCzytaj też:
"Zabierała ciała do badań medycznych". Szokujące doniesienia ws. szczątków dzieci
