Dziennikarze portalu Zero.pl Patryk Słowik, Filip Baczkura i Jakub Styczyński opisali kolejną dramatyczną sprawę z udziałem lekarza milionera i byłego radnego KO Dawida Kacprzyka. Tym razem rzecz dzieje się w Szpitalu Bródnowskim w Warszawie.
W publikacji "Dawid Kacprzyk, przegapiony zawał i śmierć w szpitalu" czytamy: "61-letnia pani Grażyna zmarła w Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim. Dosłownie pękło jej serce. Przez ponad pięć godzin nie rozpoznano u niej ostrego zawału serca, choć ten był widoczny już w pierwszych badaniach. Lekarzem, który przyjął kobietę na SOR-ze, był Dawid Kacprzyk".
Zero.pl opisuje sprawę pani Grażyny, która trafiła na SOR 14 maja 2026 roku. Kobiecie ciśnienie skoczyło do 220/147 i odczuwała silny ból w klatce piersiowej. Przypadkowo była na przystanku autobusowym tuż obok Szpitala Bródnowskiego. Chwilę po godz. 10, zawiadomiona przez nią siostra pani Grażyny decyduje się wezwać pogotowie. Zespół ratownictwa medycznego przyjeżdża po kilku minutach.
O 10:30 do szpitala oddalonego o niecałe 200 metrów kobietę przywiozła karetka. Na szpitalnym oddziale ratunkowym przyznano jej "żółty" kolor w triażu (trzeci z pięciu). EKG wykonane o godz. 11:10 wykazało duże odstępstwa od normy sugerujące wystąpienie zawału.
"Dawid Kacprzyk nie dostrzegł zawału"
"Przyjmujący na SOR-ze lekarz Dawid Kacprzyk nie dostrzegł zawału, podobnie jak dwaj inni lekarze SOR-u. Kacprzyk zlecił m.in. nieistotną w tym wypadku medycznie tomografię komputerową bez kontrastu" – informują dziennikarze.
Jednak – jak się okazuje – niezależnie od EKG poziom troponiny – wskaźnik istotny w diagnostyce sercowej – sugerował zawał. Norma jest do 16 jednostek. U pani Grażyny pierwszy pomiar wyniósł 94. Drugi – już ponad 2200.
Ekspert medycyny ratunkowej, z którym rozmawiali Słownik, Styczyński i Baczkura miał powiedzieć: "To, że pacjentki natychmiast nie skierowano na kardiologię przy troponinie 94,6, jest niewytłumaczalne".
Zawał był ok 10. Kobieta do 15 była "leczona" paracetamolem
Dalej sytuacja rozwinęła się dramatycznie. "Ostry zawał serca do godz. 15 był »leczony» paracetamolem. Po godz. 15 stan pacjentki drastycznie się pogorszył. Kobieta zmarła o godz. 16:50, krótko po przekazaniu jej na oddział kardiologii" – czytamy w artykule zespołu Zero.pl.
Dziennikarze zaznaczyli, że dysponują dokumentacją medyczną pani Grażyny. Screeny zostały zamieszczone w tekście. Jak informują, pokazali dokumentację dwóm lekarzom: kardiologowi i specjaliście medycyny ratunkowej. Obaj stwierdzili, że personel medyczny na SOR-ze przegapił ostry zawał.
Kardiolog ze Szpitala Bródnowskiego w karcie informacyjnej wpisała, że przyczyną zgonu był ostry zawał serca. Lekarka napisała, że do zawału doszło ok. siedmiu godzin przed śmiercią, czyli przed godz. 10 rano.
Sekcja zwłok została wykonana 18 maja. Patomorfolog stwierdziła zawał serca STEMI. "Ocenia, że doszło do pęknięcia serca w obrębie ogniska zawału. Mówiąc potocznie, ale zgodnie z prawdą: pani Grażynie pękło serce" – czytamy w publikacji.
Rodzina skierowała sprawę do prokuratury
Najbliższa rodzina kobiety poinformowała o sprawie prokuraturę, wskazując z imienia i nazwiska Dawida Kacprzyka. Śledczy od połowy lipca prowadzą postępowanie w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci.
Dawid Kacprzyk nie odpowiedział na skierowane do niego pytania dziennikarzy.
Czytaj też:
Szpital Bródnowski zakończył kontrolę grafików Kacprzyka. Wykazano "niespójności" Czytaj też:
Przesłuchanie Kacprzyka. Prokurator tłumaczy, dlaczego jeszcze do niego nie doszło
