Po przebiciu się już nawet do polskiego mainstreamu informacji o narastającym kulcie Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) u naszych sąsiadów, stosunki polsko-ukraińskie stały się jednym z głównych tematów politycznych w kraju.
"Tak wychowuje się małych banderowców. Ukraińska książka dla dzieci robi z siepaczy UPA drużynę superbohaterów" – zwrócił uwagę działacz Konfederacji Paweł Usiądek, publikując na X zdjęcie z okładką książki "Przygody Alarmika i jego przyjaciół" autorstwa Ołeha Witwyckiego.
Jest to wydana w 2015 roku. Liczy 132 strony i należy do serii "Ałarmyk, ukraiński superbohater". Adresowana do dzieci w wieku mniej więcej od siedmiu do dziesięciu lat.
Usiądek: Kult UPA na Ukrainie zaczyna się w przedszkolu i szkole podstawowej
"Chcecie zobaczyć, skąd bierze się kult UPA na Ukrainie? Nie zaczyna się w wojsku ani w parlamencie. Zaczyna się w przedszkolu i w pierwszych klasach szkoły. Od kolorowej książeczki z superbohaterem" – napisał Usiądek.
Prawnik zwraca uwagę, że wątek antypolski jest bardzo wymowny. "W pieśni śpiewanej przez bohatera pojawia się obraz »zuchwałej Warszawy», która «ucichła», zestawiony ze «złowrogą Moskwą», która «zadrżała». Dalej idą militarne motywy «krwi za krew», surowego karania «najeźdźców» i zapowiedź ponownego ukarania przeciwników" – pisze.
"Dziecko w wieku ośmiu lat dostaje do ręki książkę, w której Warszawa jest wrogiem stawianym obok Moskwy, a przemoc wobec «najeźdźców» to powód do dumy. Polska jako przeciwnik. «Krew za krew» jako morał. W książce dla dzieci" – dodaje.
System wychowawczy, który sięga najmłodszych
Usiądek podkreśla to, o czym Konfederacja mówi od dawna. "Kult UPA na Ukrainie nie jest marginesem starszych radykałów. To system wychowawczy, który sięga najmłodszych. Dziecko czytające dziś o "superbohaterze" spod znaku UPA za dwadzieścia lat będzie stawiać Banderze pomniki i nazywać jego imieniem jednostki wojskowe” – czytamy.
"Kłamstwo zasiane w dziecięcej książeczce owocuje po latach nienawiścią dorosłego. I dlatego nie wolno machać na to ręką ani udawać, że to «wewnętrzna sprawa Ukrainy». Bo to nasze bezpieczeństwo i pamięć naszych pomordowanych są w tej bajce atakowane" – podsumowuje.
Czytaj też:
Zełenski eskaluje spór z Polską. "To droga haniebna" Czytaj też:
Prof. Nowak: Zełenski wie, że przegra wybory
