Ponad 400 lat temu za sprawą Miguela de Cervantesa Saavedry narodziła się nowożytna powieść.
Jej twórca – żołnierz i poeta, banita skazany za pojedynkowanie się, wieloletni niewolnik w Algierze, intendent i poborca podatkowy, więzień, kobieciarz i hazardzista, wynalazł – jak powiada Filip Łobodziński w szkicu „Czytelniku Błędny…”, poprzedzającym przekład „Przemyślnego szlachcica Don Kichota z Manczy” dokonany przez Wojciecha Charchalisa – „coś bardzo dużego, co potrafi się stać najbardziej intymnym, zaufanym przyjacielem, dostawcą snów i realnych przeżyć, coś, co potrafi podjudzać do dalszych czytelniczych wypraw, otwierać nowe wszechświaty, umeblować głowę – a wszystko to za pomocą słów zestrojonych” w naturalnie, próżno szukać „Don Kichota” na listach lektur szkolnych.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
