Maciej Berek, były minister ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i jeden z najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska, został wybrany przez Sejm na sędziego TK 4 września.
Jego kandydatura budzi kontrowersje, m.in. ze względu na wcześniejszą pracę w administracji rządowej oraz wątpliwości dotyczące spełnienia wymogu co najmniej dziesięcioletniego wykonywania zawodu radcy prawnego. Z tego powodu kwestia jego ślubowania wobec prezydenta pozostaje nierozstrzygnięta.
Berek wybrany na sędziego TK. "Tak nie powinno być"
Do sprawy odniósł się w piątek (11 września) w radiowej Trójce Ryszard Kalisz. – Krwawi mi serce. (...) Tak nie powinno być, że osoba z pozycji ministra konstytucyjnego, władzy wykonawczej przesiada się do Trybunału Konstytucyjnego – argumentował.
Jak tłumaczył, chodzi o konstytucyjną zasadę podziału i równowagi władz. Zwrócił też uwagę na praktyczne konsekwencje wyboru Berka. Zaznaczył, że jako były minister uczestniczył wcześniej w przygotowywaniu części ustaw, dlatego jako sędzia TK będzie musiał wyłączać się z orzekania w niektórych sprawach. – To jaka z niego pociecha? – pytał Kalisz.
Gość Polskiego Radia nie podzielił natomiast wątpliwości dotyczących spełnienia przez Berka wymogu stażu zawodowego radcy prawnego. Przekonywał, że wykonywanie zawodu radcy prawnego obejmuje m.in. opiniowanie aktów prawnych i udział w procesie legislacyjnym. Jego zdaniem okres, w którym Berek pełnił funkcje w administracji rządowej, może być wliczany do wymaganego stażu.
Kalisz: Święczkowski popełnia przestępstwo, powinien być zatrzymany
Członek PKW odniósł się również do konfliktu wokół funkcjonowania TK. Zarzucił prezesowi Trybunału Bogdanowi Święczkowskiemu, że nie dopuszcza do orzekania sędziów, którzy złożyli ślubowanie w Sejmie.
Kalisz ocenił, że takie działania mogą stanowić przestępstwo i stwierdził, że Święczkowski powinien zostać zatrzymany na gorącym uczynku.
Czytaj też:
Czy Święczkowski dopuści Berka do orzekania? Prezes TK odpowiada
